Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Wypowiedź Zalewskiego o broni jądrowej obiegła światowe media. „To coś więcej niż wpadka”

- Lata budowania pozycji Polski można osłabić w kilka sekund. Lata pracy polskich żołnierzy, dyplomatów, urzędników i kolejnych rządów można podważyć jednym nieprzemyślanym komunikatem. I właśnie to zrobił podwładny Donalda Tuska - stwierdził były premier Mateusz Morawiecki, komentując wypowiedź wiceszefa MON Pawła Zalewskiego o tym, że Polska nie chce na swoim terytorium głowic nuklearnych sojuszników.

Wiceszef MON Paweł Zalewski powiedział w czwartek dziennikarzom w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli, że Polska nie chce mieć na swoim terytorium głowic nuklearnych. Zalewski zaznaczył zarazem, że Polska chce być częścią nuklearnego odstraszania NATO, ale to nie oznacza obecności głowic na jej terytorium. Jego wypowiedź obiegła największe europejskie media. Niedługo po tym głos zabrał minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, który zaprzeczył wypowiedzi Zalewskiego. 

- Ministerstwo Głupich Kroków - trudno inaczej nazwać wczorajszy blamaż kierownictwa MON - stwierdził Mateusz Morawiecki, komentując zaistniałą sytuację. 

Były premier wskazał, że Polska przez lata budowała "swoją pozycję w NATO i zabiegała o coś, co powinno być ponadpartyjną polską racją stanu: o objęcie naszego kraju możliwie najsilniejszym parasolem nuklearnego odstraszania, w tym o udział Polski w programie Nuclear Sharing".

"Od 2015 roku pracowały nad tym kolejne rządy, prezydenci, wojskowi, dyplomaci i urzędnicy. Można było spierać się o tempo, szczegóły i narzędzia, ale kierunek był jasny: im silniejsze zdolności odstraszania NATO na wschodniej flance, tym większe bezpieczeństwo Polski. Po rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2022 roku ta sprawa stała się jeszcze pilniejsza. Polska intensyfikowała rozmowy w NATO i ze Stanami Zjednoczonymi, budując zaufanie i pokazując, że jest gotowa brać większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo całego regionu. Takich rzeczy nie załatwia się jedną konferencją prasową. To są lata konsekwentnej, często niewidocznej pracy"

– oznajmił.

Coś więcej niż wpadka

W jego ocenie - w związku z przytoczonymi faktami - "wczorajsza nieodpowiedzialność jest czymś więcej niż zwykłą wpadką komunikacyjną".

"Wystarczy jedno zdanie wysokiego przedstawiciela MON, że Polska rzekomo „nie chce” broni jądrowej na swoim terytorium, żeby wysłać fatalny sygnał do naszych sojuszników i jednocześnie zrobić prezent naszym przeciwnikom. Tym bardziej, gdy tę wypowiedź natychmiast podchwytują największe światowe media. Lata budowania pozycji Polski można osłabić w kilka sekund. Lata pracy polskich żołnierzy, dyplomatów, urzędników i kolejnych rządów można podważyć jednym nieprzemyślanym komunikatem. I właśnie to zrobił podwładny Donalda Tuska"

– stwierdził.

Jak dodał, "bezpieczeństwo państwa wymaga ciągłości, odpowiedzialności i strategicznego myślenia". - Nie chaosu. Nie przypadkowych wypowiedzi. Nie „głupich kroków”, po których Polska musi tłumaczyć światu, co właściwie miała na myśli - oznajmił.

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polityka