Aleksandra Wiśniewska, Michał Kołodziejczak, Bogusław Wołoszański, czy Apoloniusz Tajner – to tylko niektóre nazwiska celebrytów, którzy znaleźli się na listach Koalicji Obywatelskiej. O to, czy rozpoznawalność okaże się skutecznym orężem w walce z osobami mniej znanymi, ale z dorobkiem parlamentarnym, co widać na listach Prawa i Sprawiedliwości, pytamy wicemarszałka Sejmu kończącej się kadencji Ryszarda Terleckiego.
- Nie idziemy na sensację. Nie chcemy wzbudzać szalonego zainteresowania naszymi kandydatami. Chcemy, by byli to kandydaci merytorycznie przygotowani do pracy w parlamencie
– mówi w rozmowie z niezalezna.pl.
Tłumaczy: „po drugie – dajemy ich na jedynki, by dostali się do Sejmu. Zakładam więc, że wspomniany przez pana profesor Krzysztof Szczucki będzie w Sejmie, będzie z niego duży pożytek”.
- Czy będzie pożytek z krzykaczy, których opozycja lokuje na listach? Czy będzie pożytek z osób kontrowersyjnych? – pyta jednocześnie.
Terlecki wskazuje, że „Sejm, szczególnie w tej kadencji, stracił swoją powagę i autorytet; takie są czasy - musimy się z tym pogodzić”.
- My robimy swoje. Dążymy do sformułowania rządu, który będzie odpowiedzialnie działał na rzecz rozwoju Polski. A opozycja? Pewnie skończy się na krzykach – zaczepia.
Pytany, czy w tej kampanii rządzący postawią wyłącznie na konkretne rozwiązania – tu wymieniamy m.in. Dobry posiłek, Przyjazne osiedla, waloryzację 500 plus czy darmowe autostrady, Terlecki wskazuje:
„nasz program będzie zbudowany z takich cegiełek. Jednak nie idziemy po zwycięstwo tylko po to, by realizować konkretne postulaty. Mamy wizję Polski na najbliższe dziesięciolecia. Jesteśmy w pewnym krytycznym momencie – patrząc na to, co dzieje się na Wschodzie, ale też patrząc na zachodzące w świecie zmiany – musimy obronić wolność, suwerenność, rozwój. O to w wielkim skrócie nam chodzi. Choć mówimy o drobiazgach, jak na przykład teraz o celowanych postulatach, to jednocześnie mamy głębokie przekonanie, po co to robimy. Nie dla władzy samej w sobie, nie dla pieniędzy. Dla przyszłości naszej ojczyzny. Ci, którzy tego nie rozumieją i gubią się po drodze, muszą wypaść”.
Co dalej ze Zjednoczoną Prawicą?
W ostatnich miesiącach marszałek Terlecki słynął z ciętego języka wobec koalicjanta – Suwerennej Polski (wcześniej Solidarnej Polski). Dopytywany o trwałość koalicji oraz relacje z politykami, którzy znaleźli się na listach PiS-u, odpowiada:
„zawarliśmy pakt na czas kampanii. Co będzie później – zobaczymy. Jestem pełen obaw. Liczę na to, że zdobędziemy taką pozycję, że będziemy mogli nasze rozmaite skrzydła, grupy i frakcje opanować, wprowadzając jednocześnie w główny nurt nasze koncepcje, nasze wartości”.
Dopytywany, czy PiS chce marginalizować koalicjantów, zaprzecza: "opanować czasem szalony pomysły, skoncentrować się na pracy. Opanować to wszystko, co nam ciąży. Jakieś przypadki szwindli, przekrętów. Trzeba to wyplenić".