Sam wciela się w rolę prezydenta Ukrainy w okrutnie prześmiewczym serialu „Sługa narodu”. Nie jest bez szans. Ukraińcy są zmęczeni swoją klasą polityczną i przekonani, że chodzi ona na pasku oligarchów. Ale nie na tyle, by głosować znowu na kogoś z jawnie prorosyjskiego obozu. Najbardziej rozczarowani oddadzą więc głos na Zełenskiego. Ale ostatecznie prawdopodobnie wygra ktoś z dwójki Poroszenko–Tymoszenko. Julia Tymoszenko jest oskarżana o zbytnią miękkość wobec Rosji mimo wojowniczej retoryki. Dla Polski zaś twardy antyrosyjski kurs prezydenta Poroszenki jest korzystny, bo Ukraina za jego prezydentury naprawdę oddala się od Rosji. Z drugiej strony obóz Tymoszenko jest mniej skłonny brać pod uwagę głos nacjonalistów, więc z pewnością łatwiej byłoby Polsce z jej administracją prowadzić dialog w kwestiach historycznych.