Podczas wczorajszego "Finału" WOŚP o godzinie 20:00 zorganizowano huczny pokaz fajerwerków zatytułowany "Światełko do Nieba". Ci, którzy kilka tygodni temu apelowali, by nie odpalać materiałów pirotechnicznych w Sylwestra, wczoraj brali czynny udział w odliczaniu do ich odpalenia.
Głośny pokaz fajerwerków skrytykowała nawet Kinga Rusin, celebrytka słynąca z nieustannego krytykowania PiS i egzotycznych wojaży.
"Jest rekord! Kwota deklarowana na koniec 30. Finału wynosi 136 282 325 złotych! I za to wielkie brawa i dla Fundacji WOŚP i dla wolontariuszy i dla wszystkich, którzy się na ten sukces złożyli. A za fajerwerki w Warszawie i innych miastach niestety wielki minus. Jurek Owsiak publicznie obiecał, że to już się nigdy nie powtórzy"
- napisała.
Gdy na Owsiaka wylała się fala krytyki, szef WOŚP zdecydował się na przeprosiny.
"Przepraszamy. Bierzemy winę na siebie. Darujcie sobie ten hejt. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina, że postanowiliśmy to zrobić. Nigdy to się już nie powtórzy"
- powiedział podczas konferencji prasowej.
Ratusz się odcina. "To oni są całkowicie odpowiedzialni za ten pokaz"
Internauci nie omieszkali także przypomnieć Rafałowi Trzaskowskiemu, prezydentowi stolicy, że w grudniu ub.r. apelował, by w Sylwestra powstrzymać się od odpalania fajerwerków. Przekonywał, że stanowią one "zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia zwierzaków". Miasto podczas sylwestrowej nocy zrezygnowało z pokazu fajerwerków - zamiast tego postawiono na lasery.
Portal pudelek.pl poprosił ratusz o ustosunkowanie się do zarzutów wobec odpalania fajerwerków w ramach 30. Finału WOŚP. W odpowiedzi czytamy, że urzędnicy nie mieli żadnego wpływu na to, co wydarzy się podczas imprezy Owsiaka, zaś zgoda na odpalanie fajerwerków została udzielona przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej.
"W związku z tym, że w tym roku nie była to impreza masowa, nie była wymagana zgoda miasta. Organizatorem jest WOŚP i to oni są całkowicie odpowiedzialni za ten pokaz"
- przekazała rzecznik prasowa urzędu m.st. Warszawy Monika Beuth-Lutyk.