Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Tomasz Sakiewicz w „Gazecie Polskiej”: Nastawmy się na wybory w tym roku

Nie wiem, czy tak będzie, ale wykluczenie tego scenariusza przez opozycję może ją mocno zaskoczyć. Większość komentatorów uważa, że w sprawie przyspieszonych wyborów piłka jest po stronie opozycji. Nic bardziej mylnego. Do przyspieszonych wyborów trzeba jednej z dwóch rzeczy: nieuchwalenia budżetu (został już, mimo konstytucyjnych wątpliwości, uchwalony) albo braku większości rządowej. To oznacza, że przyspieszenie wyborów zależy wyłącznie od obecnie sprawujących władzę. Czyli cały obóz władzy lub jego część musi zdecydować, że idzie na wybory. Liczenie na mniejszych koalicjantów Tuska było błędem - pisze w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska" Tomasz Sakiewicz.

Przy ich pomocy można zmienić premiera, i to jest jeden z realnych scenariuszy. Donald Tusk właśnie tego się najbardziej obawia. Jego strategia równania z ziemią swoich koalicjantów skutecznie zniechęca ich do przyspieszonych wyborów. W razie samodzielnego startu znikną ze sceny politycznej.

Robiąc to z Tuskiem, zostaną wchłonięci. Pozostaje im trwać w tym, co jest, znosząc kolejne upokorzenia, albo zaangażować się w projekt zmiany rządu.

Moim zdaniem część posłów obozu rządowego do tego powoli dojrzewa. W przyszłym Sejmie pod wodzą Tuska może zabraknąć dla nich miejsca. Za to w ewentualnym nowym rządzie mogą grać pierwsze skrzypce. Wchodząc w układ z PiS i Konfederacją, mogliby sobie też zapewnić dobre miejsca na listach poselskich. Logika takiego rozwoju sytuacji jest oczywista, problem leży bardziej w głowach posłów obozu rządowego, w ich charakterach. Jestem przekonany, że moment, w którym Tusk straci – na przykład w wyniku jakiejś frondy w Polsce 2050 – większość, to ostatni moment pobytu w tym rządzie PSL. Wejdzie do nowego. Donald Tusk doskonale wie, że większość rządowa wcale nie jest taka pewna. I ma świadomość jeszcze jednego: akceptacja dla obozu rządowego będzie coraz mniejsza. Represje już nie dają masowego poparcia i coraz więcej osób nie chce mieć z tym nic wspólnego. Co więc Tusk powinien zrobić? Oczywiście uciec w wybory, biorąc na pokład większość koalicjantów. Ryzykowne, ale to jedyny sposób utrzymania władzy. Każdy inny scenariusz pozbawi go, chyba na zawsze, możliwości bycia premierem. 

Dla opozycji to wariant niebezpieczny, bo jest na to po prostu niegotowa. Trzeba więc mieć z tyłu głowy scenariusz, który jeszcze niedawno był najmniej prawdopodobny. 

 

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane