Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Tej kadencji scentralizują Unię? Saryusz Wolski: "Pytanie brzmi: stopniowo czy skokowo?"

Mamy już wiele naruszeń prawa i traktatów, które de facto zbliżają nas do centralizacji. Unia wkroczyła w tzw. praworządność, obszary edukacyjne, sądownictwo… To wszystko jest bezprawne i bez podstaw traktatowych. Będziemy obserwować to samo albo w wersji stopniowej, albo w wersji skokowej - mówił w Telewizji Republika były europoseł PiS Jacek Saryusz-Wolski.

Autor:

Parlament Europejski w czwartkowym głosowaniu poparł Ursulę von der Leyen na kolejną kadencję na stanowisku przewodniczącej Komisji Europejskiej. W głosowaniu 401 europosłów było za, a 284 przeciw.

O kursie, jaki wkrótce obierze Bruksela, mówił w programie „W Punkt” Telewizji Republika były europoseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Saryusz-Wolski.

- Oni chcą superpaństwa, centralizacji. Więcej władzy dla Unii. Jest wielka determinacja. Doświadczyłem jej na własnej skórze, bo przez dwa lata uczestniczyłem w negocjacjach szóstki Verhofstadta - wskazał.

Przyznał, że „nie jest na razie wiadome, w jakim zakresie to się odbędzie”. - Albo przyjmie formułę skokowej zmiany ustroju, albo metodą salami. Możemy tez obserwować pełzające zmiany traktatów, żeby przeszły może niewidoczne - zastanawiał się.

I dalej: „Obserwowaliśmy to przeszłości. Mamy już wiele naruszeń prawa i traktatów, które de facto zbliżają nas do centralizacji. Unia wkroczyła w tzw. praworządność, obszary edukacyjne, sądownictwo… To wszystko jest bezprawne i bez podstaw traktatowych”.

Powtórzył, że „będziemy obserwować to samo albo w wersji stopniowej, albo w wersji skokowej”.

Pytany, co będzie determinować formułę zmian, tłumaczył:

„to będzie zależało od tego, jak rozłożą się proporcje sił, jeśli chodzi o rządy krajów członkowskich. Szansa na zatrzymanie tego szaleństwa byłaby, gdyby rosnąca ilość rządów była temu przeciwna; krótko mówiąc - konserwatywnych. Gdyby one osiągnąły mniejszość blokującą, czyli 35 proc. Szanse na taką zmianę straciliśmy jednak, między innymi poprzez odejście konserwatywnego rządu w Polsce”.

Dopytywany zaś o horyzont czasowy, odparł: „sądzę, że będzie cisza za prezydencji węgierskiej, bo oni na to nie pozwolą. Zaraz po tym, od 1 stycznia 2025, nadejdzie polska prezydencja, które prawdopodobnie wykona każde polecenie Berlina i Brukseli. To może być pierwsze połowa przyszłego roku”.

Autor:

Źródło: Telewizja Republika

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane