Głosowanie w Senacie w sprawie płac dla polityków i finansów partii to pokaz hipokryzji kolegów i koleżanek z opozycji - ocenił wicerzecznik PiS Radosław Fogiel. - Najwyraźniej opozycja postanowiła ugiąć się pod krytyką Donalda Tuska – dodał.
Senat opowiedział się w poniedziałkowym głosowaniu przeciw zmianom w prawie, podwyższającym wynagrodzenia samorządowców, parlamentarzystów i osób zajmujących kierownicze stanowiska w państwie. Za wnioskiem o odrzucenie ustawy głosowało 48 senatorów, przeciw było 45, a nikt nie wstrzymał się od głosu.
- To przede wszystkim w pierwszej kolejności pokaz hipokryzji kolegów i koleżanek z opozycji, niestety. Oni byli zwolennikami tego pomysłu. Takie rozwiązanie miałoby sens tylko wówczas, jeśli byłoby przeprowadzone w ponad partyjnym konsensusie
- stwierdził Radosław Fogiel.
Odwołując się do słów Terleckiego, stwierdził, że to głosowanie w Senacie "prawdopodobnie kończy sprawę".
- Zarobki polityków są zawsze tematem trudnym, który opinię publiczną dzieli, zwłaszcza zarobki parlamentarzystów, bo tak się składa, że nie ma innego rozwiązania prawnego niż to, w którym parlamentarzyści poza tym, że decydują o wysokości zarobków prezydenta, premiera, ministrów, koniec końców decydują również o wysokości własnych zarobków
- powiedział. Jak dodał, "jest to sytuacja niezwykle niezręczna, ale ktoś to przegłosować musi, a w Polsce mamy system parlamentarny. Parlament podejmuje decyzje".
- Ale najwyraźniej opozycja postanowiła ugiąć się pod krytyką Donalda Tuska, który z pozycji człowieka, który – jak donosiła "Gazeta Prawna" zarabiał 140 tys. zł miesięcznie, który może oczekiwać na emeryturę w wysokości 30 tys. miesięcznie – postanowił posłów opozycji przywołać do porządku
- mówił Fogiel.
Zaznaczył, że rozumie argumenty osób mówiących, że obecna sytuacja gospodarcza i epidemiczna to nie czas na tego typu zmiany. Zaznaczył jednak, że "czas zawsze będzie nie ten, bo nie jest to temat, który wywołuje entuzjazm w opinii publicznej".
- Chcieliśmy raz na zawsze zamknąć ten temat, wiążąc zarobki polityków ze wskaźnikami gospodarczymi, bo chcieliśmy je powiązać z zarobkami sędziów Sądu Najwyższego, które wynikają wprost z podawanej przez GUS wysokości średniego wynagrodzenia w gospodarce, więc te zarobki byłyby zależne od sytuacji gospodarczej, a nie byłyby arbitralnie ustalane
- mówił Fogiel.
Dodał, że "decyzja opozycji jest jaka jest i to w tym momencie temat wyczerpuje".