Siłowe przejęcie TK
W piątek doszło do siłowego przejęcia kontroli nad Trybunałem Konstytucyjnym. Osoby wybrane do TK przez obecną większość sejmową przedostały się do budynku od zaplecza, korzystając z przejścia przez teren Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Według doniesień medialnych towarzyszyli im funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa. Następnie do siedziby Trybunału wkroczyli również policjanci, wezwani w związku z działaniami Anny Korwin-Piotrowskiej.
We wtorek prezydent Karol Nawrocki podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego zdecydowanie potępił działania rządu Donalda Tuska. Równocześnie Anna Korwin-Piotrowska, która ogłosiła się osobą "zastępującą prezesa TK", zorganizowała zgromadzenie z udziałem ośmiorga sędziów. Podczas obrad przyjęto uchwały, choć legalność posiedzenia jest kwestionowana ze względu na zarzuty dotyczące braku wymaganego kworum. Po zakończeniu RBN Donald Tusk zaproponował Karolowi Nawrockiemu spotkanie w cztery oczy jeszcze w tym tygodniu.
Grabiec: "Nie doszło do żadnego złamania prawa"
Jan Grabiec, szef Kancelarii Premiera, został dziś zapytany o cel tego spotkania na antenie TVP Info w likwidacji. Polityk stwierdził, że "przede wszystkim chodzi o deeskalację, o to, żeby odejść od tej wojennej retoryki i nie straszyć Polaków, że dzieje się w Polsce coś dramatycznego".
Stwierdził też, że rzekomo "liderzy opozycji i pan prezydent doskonale wiedzą, że nie doszło do żadnego złamania prawa, a osoby orzekające w Trybunale Konstytucyjnym są sędziami". Przekonywał także, że prezydent rzekomo "nie ma do odegrania żadnej formalnej roli w sprawie Trybunału Konstytucyjnego.
Oczywiście jest autorytetem, politykiem wybranym przez większość obywateli biorących udział w wyborach, ale formalnie nie ma w tej sprawie nic do powiedzenia
- stwierdził Grabiec.
Dodawał także, że "w obecnej sytuacji międzynarodowej, wobec zagrożeń i ryzyk, o których wszyscy mówili podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, bicie piany wokół procedur w Trybunale Konstytucyjnym jest absurdalne".