Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Ryszard Czarnecki,
02.06.2019 08:30

Ruszyła gra o unijne stanowiska

Po wyborach do europarlamentu gra przenosi się na boisko międzynarodowe. Do wyborów władz PE został miesiąc. Wybór Komisji Europejskiej nastąpi albo w połowie lipca albo jesienią. Stawką w tej grze jest pięć stanowisk: szefa PE, przewodniczącego KE, szefa Rady Europejskiej (wybór późną jesienią), wiceprzewodniczącego KE ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa oraz prezesa Europejskiego Banku Centralnego. Przeciąganie liny pomiędzy krajami UE zaczęło się dwa dni po wyborach.

Na Konferencji Przewodniczących PE usiłowano przeforsować pomysł, by wybór szefa KE nastąpił wyłącznie wśród tych, którzy biorą udział w rywalizacji tzw. spitzenkandidaten, czyli „kandydatów wiodących”. Już po paru godzinach Rada Europejska w praktyce odrzuciła ten postulat, a Grupa Wyszehradzka wręcz zgłosiła własnego kandydata – słowackiego komisarza, socjalistę Marosza Szefczovicza. Jedno jest pewne: po 2,5 roku kadencji Jerzego Buzka i 5 latach rządów Donalda Tuska Polska nie ma żadnych szans na jedno z ważniejszych unijnych stanowisk. Potrzebne jest jednak zawieranie sojuszy celowych. I to robimy, dogadując się z różnymi państwami mimo różnic politycznych i ideowych, np. w sprawie budżetu UE.

 

 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane