We wtorek Komitet Polityczny PiS zatwierdził listę 44 osób, które nie złożyły w terminie wymaganego oświadczenia, że nie należą do stowarzyszeń o charakterze politycznym - w praktyce do stowarzyszenia „Rozwój plus” - albo złożyły je na niewłaściwym formularzu. Sprawa została skierowana do rzecznika dyscypliny partyjnej w PiS Karola Karskiego. Ma on każdym przypadkiem zajmować się indywidualnie, by zakończyć procedurę statutową.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Formalnie zatem nie odebrano statusu członka partii Mateuszowi Morawieckiemu i politykom z nim związanym.
W środę Morawiecki wraz z 40 posłami założył klub parlamentarny Rozwój Plus i jeszcze tego samego dnia został on zatwierdzony.
W programie "Rewolwer" na antenie TV Republika Michał Rachoń, dyrektor programowy stacji, wskazywał, że Jarosławowi Kaczyńskiemu, prezesowi PiS, zależało, by frakcje "maślarzy" i "harcerzy" nie pokłóciły się za bardzo, bo być może będą musiały w przyszłości współpracować.
- Gdybyśmy wyobrazili sobie ostrą akcję - z jednej strony, że "wywalamy pana", a z drugiej mówią - "wojna" i idą na ostro - to rozpoczęłaby się gra o całość dziedzictwa PiS i elektoratu PiS - zauważył Rachoń.
Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny TV Republika, wskazał, że chodziło nie tylko o przejęcie "rządu dusz", ale też władzy nad partią.
- Mateusz Morawiecki w półprywatnych rozmowach nie ukrywał tego, że chce być liderem partii. Ja to słyszałem od Morawieckiego. Mateusz Morawiecki chciał trochę wejść w te buty [Jarosława Kaczyńskiego], problem polegał na tym, że przestrzeń dla niego skurczyła się po przegranych wyborach w 2023 r. Elektorat PiS zaczął uciekać na prawo, w kierunku ludzi, którzy krytykowali Morawieckiego i pomysły, które był przyklejone do Morawieckiego, czyli przede wszystkim porozumienie z UE dot. funduszy, Polski Ład, kwestię obostrzeń pandemicznych. Morawiecki nie był w stanie gospodarować prawej stronie i dlatego była decyzja, że stawiamy na Czarnka
- mówił.
Przemysław Czarnek został wskazany przez PiS jako kandydat partii na premiera.
- Dla Morawieckiego był to sygnał ostrzegaczy, że skoro Czarnek jest kandydatem, jest promowany, to naturalnie ludzie związani z Czarnkiem przejmują partię, więc gdzie jest miejsce dla niego? Zaczął bronić swojego miejsca, zakładając stowarzyszenie, para-partię w środku. Doszło do starcia, które zakończyło się, jak się zakończyło. Była to po prostu walka o władzę w PiS, którą Morawiecki przegrał
- dodał Sakiewicz.