Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Przezwyciężyć marazm. Witold Gadowski o krakowskim „laboratorium” buntu

Lokalizm jest terminem, który stworzyłem na potrzeby opisu pewnej filozofii i praktyki działania antysystemowego. Pierwszym poligonem doświadczalnym takiej strategii stał się, siłą rzeczy, mój rodzimy Kraków - pisze Witold Gadowski w "Gazecie Polskiej".

W Krakowie udało się połączyć – we wspólnym działaniu – wszelkie lokalne inicjatywy obywatelskie i ruchy miejskie o zapatrywaniach od lewa do prawa.

Tak powstała koalicja na rzecz odwołania prezydenta miasta i nadmiernie upartyjnionej rady miejskiej. W trakcie spontanicznej akcji zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum pojawili się także autentyczni działacze i liderzy miejskich społeczności. Zbiórka zakończyła się spektakularnym sukcesem – zebrano ponad 130 tysięcy podpisów ludzi, którzy chcą radykalnego odsunięcia od wpływu na samorząd działaczy partii politycznych oraz odzyskania samorządu przez mieszkańców. Teraz Państwowa Komisja Wyborcza sprawdza autentyczność podpisów i prawdopodobnie na drugą połowę maja zostanie ogłoszone referendum. Czeka nas mocna kampania za tym, aby Krakowianie poszli do głosowania i demokratycznie przeważyli szalę na korzyść zupełnie nowego układu władz w mieście, w którym przedstawiciele partii politycznych nie będą odgrywać decydującej roli. Krakowska akcja – zgodnie z naszymi założeniami – nie przeszła jednak bez echa w Polsce. Stała się inspiracją dla wielu lokalnych inicjatyw. Słychać głosy o tym, że „przykład krakowski” podziałał i być może wywoła lawinę wyganiania partyjników z samorządów. To kolejny cel zaplanowanej przez nas akcji. Lokalizm polega na inspirowaniu działań wolnościowych i odżegnuje się od kierowania centralnego. I w Krakowie właśnie tak to przebiega. Jednak w gronie „ojców inicjatorów” krakowskiego zrywu mamy plan znacznie wybiegający w przyszłość i czyniący z Krakowa właśnie „laboratorium odzyskiwania kontroli obywateli nad swoim najbliższym otoczeniem”. Jeżeli uda się osiągnąć próg frekwencyjny i prezydent oraz upartyjniona rada miasta zostaną odwołani, to na jesieni będziemy mieć nowe wybory, a w nich przedstawimy zarówno obywatelskiego kandydata na prezydenta, jak i kandydatów na radnych, którzy wyróżniają się kompetencjami i zaangażowaniem w działania na rzecz lokalnych inicjatyw. Będą mieli ogromne szanse na zwycięstwo i odmianę sposobu funkcjonowania Krakowa oraz jego okolic. Pomysły na konkretne rozwiązania są bardzo ciekawe i znów będą mogły być inspiracją dla innych wielkich ośrodków. Tak zaczyna się wielki obywatelski bunt przeciwko okupacji polskich samorządów przez partyjne kliki. Mamy cały program naprawy dużego miasta, mamy kandydata, który jest w stanie temu patronować, i wreszcie udało się zaangażować do działania ludzi z wielkim dorobkiem i osiągnięciami. 

Krakowski przykład pokazuje, że można przezwyciężyć marazm i sterowne politycznie sondaże. W mieście, gdzie przez 22 lata rządził komuch Jacek Majchrowski i które politycznie na wieki wieków zostało przypisane środowiskom postkomunistycznym i Platformy Obywatelskiej, zebrano ogromną liczbę podpisów pod referendum nad odwołaniem prezydenta będącego przewodniczącym lokalnych struktur dominującej tu do tej pory PO. Tworzący się dopiero lokalny ruch obywatelski już teraz spędza sen z powiek zarówno Tuskowi, jak i nietykalnemu (zdawałoby się) Majchrowskiemu. Coraz bliżej do momentu, w którym nowy prezydent miasta zainauguruje śledztwo w sprawie nader wygodnego dla komucha Majchrowskiego spalenia się nowoczesnego miejskiego archiwum, w którym grzecznie spłonęły wszelkie dokumenty mogące być podstawą do postawienia Majchrowskiego przed prokuraturą. To tylko jeden z przykładów wielu nierozliczonych działań i zaniechań władz samorządowych w Krakowie, a także dowód nat o, jak bezkarni czuli się do tej pory miejscy włodarze. Mam nadzieję, że w Krakowie nadszedł kres władzy upolitycznionych sobiepanków.
 

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej