O tej bulwersującej sprawie mówiła cała Polska. W styczniu 2025 roku sprawca włamał się do zagrody, pobił, kopał i maltretował udomowionego strusia Zenka, co doprowadziło do śmierci zwierzęcia w męczarniach po dwóch dniach. W toku procesu ujawniono dodatkowo obrzydliwe motywy o charakterze zoofilskim.
W marcu 2026 roku Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał głównego sprawcę, Łukasza S., na łączną karę 7 lat pozbawienia wolności. Surowa kara wynikała z faktu, że Łukasz S. był oskarżony łącznie o 21 przestępstw, w tym m.in. udzielanie narkotyków małoletniej, niszczenie mienia oraz kierowanie gróźb karalnych.
Dziś jednak okazało się, że wyrok został... uchylony, a sprawa wraca do ponownego rozpoznania przez sąd pierwszej instancji. Powód? Składowi orzekającemu w apelacji nie spodobał się sędzia, który wydał pierwszy wyrok.
- Dziś przegraliśmy z polityką. Wyrok w sprawie zabicia strusia Zenka został uchylony. Ale nie dlatego, że ktoś wykazał, że wyrok był niesprawiedliwy - napisała adwokat Katarzyna Topczewska, reprezentująca pokrzywdzonych.
Sąd uchylił wyrok, bo przeprowadził tzw. test niezawisłości i bezstronności wobec sędziego Roberta Grzesia – i uznał, że go nie przeszedł. Argumentacja: przez ćwierć wieku orzekania w sądzie rejonowym sędzia niczym szczególnym się nie wyróżniał, a jego kariera przyspieszyła dopiero po 2018 roku. Sąd wskazał też szereg pełnionych przez niego funkcji, między innymi udział w komisjach wyborczych. Inne zarzuty apelacji, w tym zarzut rażącej niewspółmierności kary w ogóle nie były rozpatrywane, bo sąd w pierwszej kolejności z urzędu bada kwestie prawidłowego obsadzenia sądu.
– dodała mecenas.
Sprawa wraca na wokandę i cały proces - w tym ponowne przesłuchania świadków - musi odbyć się od nowa. Decyzją sądu, Łukasz S. pozostaje w tymczasowym areszcie.