W piątek po godzinie 17 od strony KPRM policja wtargnęła na teren Trybunału Konstytucyjnego. Według obecnych na miejscu manifestantów z budynku wyprowadzono Straż Trybunalską. Oficerowie obecni na miejscu odmawiali wskazanie dowodzącego akcją i podstawy prawnej interwencji. Nie chcieli też wpuścić na teren Trybunału wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Na miejscu pojawili się posłowie Prawa i Sprawiedliwości na czele z prezesem partii Jarosławem Kaczyńskim.
Według Komendy Stołecznej Policji, czynności są realizowane "w związku z informacją przekazaną przez sędziego Trybunału Konstytucyjnego, w której wskazana została możliwość wystąpienia zagrożeń dla życia lub zdrowia sędziów i pracowników Trybunału Konstytucyjnego, a także ryzyko zakłóceń porządku publicznego".
Portal Niezależna.pl poprosił o komentarz w tej sprawie konstytucjonalistę, prof. Ryszarda Piotrowskiego.
- Jeżeli doszło do wejścia policji na teren Trybunału Konstytucyjnego bez zgody prezesa Trybunału Konstytucyjnego, to oznacza, że zostały naruszone podstawy działalności tego konstytucyjnego organu. A tym samym dokonano naruszenia ciągłości działania tego organu, co jest konstytucyjnie niedopuszczalne
- ocenił konstytucjonalista.
Podkreślił, że “niedopuszczalne jest także użycie służb podległych władzy wykonawczej w stosunku do władzy sądowniczej”. - Sądy i Trybunały są bowiem władzą odrębną i niezależną od innych władz - dodał prof. Piotrowski.