Były wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego i były sędzia TK prof. Mariusz Muszyński odniósł się do opinii wydanej przez Komisję Wenecką, która oparta był na jednostronnym przekazie takich podmiotów jak stowarzyszenie Themis.
Przypomniał, że w latach 2016-2022 był członkiem Komisji. "Uznałem, że czas podzielić się wiedzą na temat tego organu. I to tą specyficzną wiedzą, zakulisową" - napisał prof. Muszyński.
"Nasz dyskurs został tak zdominowany przez Trybunał Konstytucyjny i pytanie, wejdą do TK z policją, czy nie wejdą, że umyka nam szersza istota problemu przed jakim stoi państwo. Otóż opinia Komisji Weneckiej to kolejny klocek do gry, której celem jest przedefiniowanie konstytucyjnego podziału władzy w Polsce. A konkretnie chodzi o osłabianie władzy Prezydenta, na rzecz nie tylko parlamentu, czy rządu, ale przede wszystkim sądownictwa. W tym przypadku osłabianie uprawnień Prezydenckich w procesie powoływania sędziów.
Dowodem na moja tezę jest nie tylko przedmiotowa opinia, która – raczcie drodzy czytelnicy zauważyć – ma przecież kontekst szerszy niż tylko kwestia Trybunału Konstytucyjnego. Jest w niej obszerny fragment z tezą, że to KRS powinien odgrywać główną rolę w procesie powoływania sędziów, a samo powoływanie powinno być sądowo kontrolowane. Ktoś zdziwiony?"
- ocenił były sędzia.
Chcą uderzyć w prerogatywy prezydenta
Przypomniał, że do podobnych działań wykorzystywane są Europejski Trybunał Praw Człowieka. TSUE, czy organa UE.
"Wreszcie w Polsce zbuntowani sędziowie próbują przejąć kontrolę nad procesem ich powoływania czy awansowania poprzez sądownictwo administracyjne. To z tym problemem wiąże się też spór o prezydenckie prerogatywy, na razie jeszcze teoretyczny, czy te szaleństwa z premierowską kontrasygnatą ex post. Wreszcie te głupawe awantury ministra Sikorskiego o powołanie ambasadorów, też stanowią w rzeczywistości próby przedefiniowania Konstytucji. Istotą powołania przypisanego Prezydentowi jest władczy charakter aktu. A Sikorski chce by wniosek o powołanie wiązał powołującego"
- tłumaczył.
Przypomniał przy tym także takie działania jak okrajanie budżetu Kancelarii Prezydenta przez Sejm, czy "sędziokrację" i próby "ociosania funkcji głowy państwa".
"Najpierw po bokach, a potem co do istoty. Teraz do tej kwestii użyto Komisji Weneckiej, która w swej opinii nie tylko wskazuje na konieczność zmiany prawa. Na czym zresztą powinna poprzestać. I nie chodzi mi tu o to, że te podpowiedzi Komisji są sprzeczne z istotą ustroju Polski. Dlatego proponowane przez nią zmiany prawa powinna więc poprzedzić zmiana Konstytucji. Problemem jest, że Komisja sugeruje też działanie bezprawne. Sugeruje, bo nie jest to pisanie wprost"
- opisał prof. Muszyński.
"Doborowe towarzystwo"
Odnosząc się do ostatniej opinii Komisji, przytoczył praktyczny proces powstawania tego typu dokumentów.
"Sprawdziłem w internecie informacje o ekspertach wysyłanych w przeszłości do Polski i porównałem dane o ich aktywności zawodowej i naukowej z rolą jaką pełnili w zespołach oceniających ustroju państwa w obszarze władzy sądowniczej. I kto tam się znalazł? Otóż kwestie ustrojowe w Polsce badali m.in.: profesor od prawa finansowego, ekspert ds. prawa wojny, czy amerykańska badaczka praw Indian. A kto jest autorem ostatniej opinii: Austriak, którego pamiętam osobiście, i nie mam o nim dobrego zdania, irlandzki prawnik rządowy, Holender, a więc prawnik z kraju gdzie nie ma Trybunału Konstytucyjnego, i fiński filozof. (...)
Do tego dochodzi Niemka z epizodem zawodowym w Strasburgu, a więc zainteresowana promowaniem wyroków ETPCz. Ciekawe, czy brała udział w wydawaniu tych przeciwko Polsce przed 2020 r. Już nie chiało mi się sprawdzać. Słowem doborowe towarzystwo. Wszyscy z przesileniem na europejskość i tzw. prawa człowieka. Akurat grupa sprawiedliwych do oceny działań konserwatywnego Prezydenta"
- wymienił.
Z całością opinii można zapoznać się na blogu prof. Muszyńskiego [KLIKNIJ W LINK]