W Seulu odbył się III Szczyt dla Demokracji. Podczas swojego wystąpienia, prezydent RP Andrzej Duda przypomniał, że w trakcie poprzednich edycji szczytu mówił o reżimie na Białorusi oraz walczącej Ukrainie.
Podczas poprzednich dwóch edycji Szczytu dla Demokracji wiele słów poświęciłem sytuacji na Białorusi, na której drastycznie łamane są prawa człowieka oraz Ukrainie, która ponad dwa lata temu stała się ofiarą rosyjskiej agresji.
- Wszyscy wiemy, że prowadzona przez Rosję imperialna polityka ma w istocie swoje podłoże w lęku. Lęku Putina o to, że społeczeństwu ukraińskiemu i białoruskiemu, które pragną zintegrować się z Zachodem i realizować jego wartości, będzie się żyło lepiej i dostatniej niż w Rosji
– powiedział prezydent RP.
Zdaniem Andrzeja Dudy, to właśnie "ze strony Rosji i jej sojuszników płynie najwięcej zagrożeń dla demokracji".
- Zbrodniczy reżim na Kremlu podejmuje ciągłe próby destabilizacji różnych miejsc na świecie w postaci kampanii dezinformacyjnych, działań tzw. agentów wpływu, ingerowania w sprawy wewnętrzne, w tym w demokratyczne procesy decyzyjne, takie jak proces wyborczy. Moskwa dąży tym samym do dyskredytacji demokracji, podważenia wśród obywateli zaufania do swoich państw i polityków - dodał polski prezydent.
Podkreślił, że w państwach autorytarnych zagrożeni są obywatele, a władze za nic mają prawa i wolności.
- Widzimy to na przykładzie rosyjskich więźniów politycznych, niejednokrotnie – jak Aleksiej Nawalny – eliminowanych. Widzimy to na przykładzie rosyjskich obywateli traktowanych jak „mięso armatnie” na wojnie z Ukrainą, czy też na przykładzie wyborów w Rosji, które z prawdziwym procesem wyborczym nie mają nic wspólnego - powiedział prezydent RP