Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polityka

Wiceminister rządu Tuska wraca do esbeckich emerytur. NeoPAP pyta: "Czy w tym temacie jeszcze coś się dzieje?"

Rząd sukcesywnie realizuje jedną z niewielu obietnic wyborczych. Chodzi o przywracanie świadczeń emerytalnych byłym funkcjonariuszom PRL. Jak przekazał wiceszef MSWiA Wiesław Szczepański, obecnie toczą się procesy wobec ponad 2 tysięcy świadczeniobiorców, którzy domagają się przywrócenia emerytury. Resort większość z tych spraw w sądzie przegrywa.

Jak informowaliśmy pod koniec czerwca br., od 2024 roku rząd wypłacił ubekom prawie 240 mln zł, przywracając im ich pełne emerytury. Dzieje się to na podstawie art. 8a ustawy dezubekizacyjnej. Wyłączenie obniżenia świadczeń następuje w drodze arbitralnej decyzji Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Wystarczy, że z odpowiednim wnioskiem wystąpi do ministra funkcjonariusz, któremu wcześniej zmniejszono emeryturę.

Reklama

To niejedyne pieniądze, które trafiają do byłych ubeków dzięki postawie MSWiA. Jak pisała w czerwcu „Rzeczpospolita” MSWiA przegrało ponad 90 proc. spraw dotyczących ustawy dezubekizacyjnej. W ubiegłym roku Zakład Emerytalno-Rentowy MSWiA musiał wypłacić w wyniku przegranych ponad 9 tys. procesów z emerytowanymi funkcjonariuszami służb mundurowych 1 mld 460 mln zł.

"Wina PiS"

Przywrócenie emerytur b. funkcjonariuszom PRL stał się tematem wywiadu przeprowadzonego przez - przejętą w podobny sposób co TVP - Polską Agencję Prasową z wiceszefem MSWiA Wiesławem Szczepańskim, wieloletnim członkiem SLD. Polityk koalicji rządzącej za obecny stan rzeczy obwinia poprzednią władzę i twierdzi, iż poniesione w związku z nim koszty są wynikiem samej ustawy oraz że są znacznie wyższe.

- Wiemy też, że wskutek odebrania praw emerytalnych, czyli wskutek tej ustawy, dochodziło do tragedii, a prawie 100 osób odebrało sobie życie - opowiada wiceminister

Szczepański przekonuje, że "to nie jest tak, że ministerstwo powiedziało „wypłacam każdemu”. - Czekamy na decyzję sądu pierwszej instancji, a jeśli wynika z niej, że świadczeniobiorca bezpodstawnie został pozbawiony emerytury, ZER wydaje decyzję o jej przywróceniu. Mamy do przeanalizowania jeszcze ponad 300 apelacji, połowa z nich została wniesiona przez ZER, połowa przez świadczeniobiorców - powiedział.

"Toczą się dzisiaj jeszcze procesy wobec ponad 2 tys. świadczeniobiorców. Szacujemy, że około 11 tys. osób nie odwołało się od niekorzystnej decyzji ZER z 2017 r."

– poinformował.

Warto zaznaczyć, że Szczepański we wspomnianym wcześniej wywiadzie z Rzeczpospolitą sam oznajmił: "Przegrywamy ponad 90 proc. spraw, w części z nich nie składamy apelacji lub się z niej wycofujemy po analizie akt danej sprawy".

PAP zapytał też Szczepańskiego, czy "te wszystkie działania miały być tymczasowe, w oczekiwaniu na nowelizację ustawy" dezubekizacyjnej. Co ciekawe, polityk sam przyznał, iż koalicja składając obietnicę byłym esbekom o jej wprowadzeniu wiedziała, że zostanie ona zawetowana.

"Wiedzieliśmy, że żadna taka ustawa nie zostanie podpisana przez Andrzeja Dudę. Obecny prezydent Karol Nawrocki nie jest też przyjazny tej grupie osób, jak również ludzie z jego kancelarii. Z drugiej strony grupa osób, której ta sprawa dotyczy, już nie jest duża. Liczymy, że jeszcze w tym roku sądy rozpatrzą ok. 500 spraw i do rozpatrzenia pozostanie nam 1,5 tys. na przyszły rok"

– powiedział.

Wracając do stwierdzenia Szczepańskiego, iż "to nie jest tak, że ministerstwo powiedziało "wypłacam każdemu" należy odnotować, na jakiej zasadzie działa art. 8a, w ramach którego wyłącza się stosowanie przepisów ustawy obniżających wysokość świadczenia. Jak już informowaliśmy, zgodnie z ustawą, służba funkcjonariuszy w PRL musi być "krótkotrwała", a oni sami musieli "rzetelnie wykonywać zadania i obowiązki" po 1989 roku.  Ustawa nie precyzuje, co oznacza "krótkotrwała służba" i "rzetelne wykonywanie zadań i obowiązków". Te przesłanki są wyjątkowo nieostre i pozwalają na dowolność decyzji MSWiA. 

Źródło: niezalezna.pl, PAP
Reklama