Piotr Wawrzyk, wiceszef MSZ, w rozmowie z Tomaszem Sakiewiczem w TV Republika stwierdził, że eskalacja na Ukrainie będzie niekorzystna także dla Federacji Rosyjskiej, niezależnie od bardzo głębokich i dotkliwych sankcji gospodarczych.
Przyznał, że dostawy broni na Ukrainę to element odstraszania, "żeby Rosja miała świadomość, że Ukraina ma dobrą i nowoczesną broń".
- Jest jeszcze jeden element prowadzący do deeskalacji. To waszyngtońska wizyta ministra Zbigniewa Raua, gdzie jedzie jako szef OBWE, to trzeci filar rozmów z Rosją (po rozmowach z USA i NATO). Mamy tak szerokie spektrum krajów, że łatwo jest paradoksalnie przedstawić stanowisko, ale to tak szerokie spektrum, że udział tej organizacji [w rozmowach] jest akceptowalny przez Rosję. Polska prezydencja będzie miała istotną rolę do odegrania w najbliższych miesiącach
- przyznał Wawrzyk.
Stwierdził, że Polska wspiera Ukrainę "w sposób realny, nie symboliczny".
- Nie możemy opuścić Ukrainy. Gdyby Ukraina uległa Rosji, scenariusz [odbudowy FR w granicach ZSRR] byłby zrealizowany. Nie da się odbudować ZSRR bez Ukrainy. Walczymy o strategiczne cele, o utrzymanie niepodległej Ukrainy, a nie ekspozytury rosyjskiej - powiedział wiceminister.
- Dozbrojenie Ukrainy nie jest jedynym środkiem zatrzymania wojny. Zachód chce pokazać Rosji, że wojna oznacza katastrofę gospodarczą w Rosji. Każdy okres zapaści gospodarczej państwa rosyjskiego powodował, że jakieś terytoria się od niego odłączały. Staramy się tłumaczyć Putinowi, że ogromne sankcje doprowadzą do kryzysu, jakiego Rosja za jego czasów nie widziała. Myślę, że powoli dociera to do prezydenta Rosji
- dodał.