Spadające poparcie dla koalicji 13 grudnia
Ostatnie badania opinii publicznej wskazują, że część partii, które tworzą koalicję 13 grudnia i umożliwiają rządzenie Donaldowi Tuskowi, nie weszłaby ponownie do Sejmu, gdyby wybory odbyły się w najbliższym czasie. Chodzi głównie o PSL oraz Polskę 2050. Z kolei Lewica – w zależności od sondażu – jest albo tuż pod progiem wyborczym, albo tuż nad nim. Jedyną frakcją pewną miejsca w przyszłym parlamencie jest obecnie Koalicja Obywatelska, której poparcie waha się w okolicach 30 proc.
Nastrojów w obozie władzy nie poprawia izolacja premiera na arenie międzynarodowej, co pokazały ostatnie rozmowy z udziałem prezydenta USA Donalda Trumpa, oraz komentowana cały czas afera z KPO, za którą odpowiedzialność Donald Tusk chciał zrzucić na minister Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz.
Z medialnych doniesień wynika, że trwanie Polski 2050 w koalicji rządzącej miało być w dużej części uzależnione od tego, czy premier zdymisjonuje minister funduszy i polityki regionalnej i obarczy winą za nieprawidłowości ws. rozdzielania unijnych środków środowisko marszałka Sejmu. Napięcie między tymi siłami politycznymi spotęgowała decyzja szefa rządu, aby nie powoływać rady koalicji, o którą zabiegał Hołownia i której zadaniem miała być poprawa komunikacji pomiędzy podmiotami tworzącymi obóz władzy.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że zamiast powyższych działań Donald Tusk chce się skupić na przebudowaniu własnej partii – mniejsze byty, takie jak Inicjatywa Polska Barbary Nowackiej czy Nowoczesna mają zostać przez nią wchłonięte, a role poszczególnych polityków dobrane tak, aby nie zagrażali oni swojemu liderowi. Jak dowiadujemy się od przedstawicieli ugrupowań koalicyjnych, o swoich planach Tusk jeszcze z nimi nie rozmawiał, chociaż z kuluarów docierają głosy potwierdzające zamiary przeprowadzenia tego typu operacji.
Przyszłość obozu władzy
„Codzienna” skontaktowała się z przedstawicielami koalicji rządzącej, aby zapytać ich o przyszłość obozu władzy i poszczególnych frakcji go tworzących.
– Mnie naprawdę nie interesuje, co dzieje się w Platformie Obywatelskiej i jakie są tam przetasowania. Mnie interesuje wyłącznie moja partia, czyli PSL
– mówi nam marszałek senior Sejmu Marek Sawicki.
Dopytaliśmy go również o współpracę wewnątrz ekipy rządzącej i ewentualną renegocjację umowy koalicyjnej.
– Zawsze może być lepiej. Natomiast umowa koalicyjna powinna być przede wszystkim realizowana, a nie negocjowana. Po co renegocjować coś, co się nie do końca wykonuje. Dopiero jak wykonamy to, na co się umówiliśmy, możemy sobie wyznaczać nowe zadania. Inaczej jest to bez sensu
– ocenia poseł Sawicki.
W innym tonie wypowiada się z kolei wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka z Polski 2050.
– Dla Polski nie ma innej alternatywy niż koalicja 15 października. W porównaniu z sytuacją w Zjednoczonej Prawicy relacje między koalicjantami w naszym obozie są wzorowe
– przekonuje wiceminister Gramatyka.
Naszego rozmówcę dopytaliśmy też o sondaże, które jego ugrupowaniu nie dają miejsca w przyszłym Sejmie. – Gdybym wierzył sondażom, to dr Karol Nawrocki nie byłby prezydentem. Również prezydentem nie byłby Donald Trump. Z kolei Michał Gramatyka byłby w europarlamencie. To tyle, jeśli chodzi o wiarygodność sondaży – powiedział „Codziennej” wiceminister cyfryzacji.
"Ta koalicja może się rozpaść"
O komentarz do całej sytuacji poprosiliśmy prof. Henryka Domańskiego, eksperta ds. politycznych i socjologa z PAN.
– Po pierwsze, jest większe prawdopodobieństwo niż przed wyborami prezydenckimi, że ta koalicja może się rozpaść, co wynika z wypowiedzi poszczególnych jej członków. Po drugie, jeżeli rzeczywiście planowana jest tego typu rekonstrukcja w samej Platformie Obywatelskiej, to będzie to służyło wyłącznie zaostrzeniu kursu Donalda Tuska. Skoro do PO dołączają kolejne siły, to znaczy, że się to opłaca. Celem tego jest też utrzymanie mobilizacji w swoim elektoracie. Ponadto Donald Tusk stara się robić wszystko, aby pokazać, że jego pozycja nadal jest silna. Natomiast w rzeczywistości tego typu ruchy świadczą o słabości premiera i jego otoczenia
– ocenia prof. Domański.
– Jeśli natomiast chodzi o mniejszych koalicjantów, to w mojej opinii Polska 2050 będzie się starała pokazywać swoją odrębność i podmiotowość. Natomiast to nie jest na tyle silne, aby świadczyć mogło o ewentualnych ich planach wyjścia z rządu. Afera z KPO pokazała, że oni nie zamierzają ustępować Tuskowi, ale jednocześnie bronili rządu. Jeśli chodzi o Lewicę, to widać ewidentnie, że im bardzo zależy na utrzymaniu obozu władzy. Natomiast w PSL dużo będzie zależało od lidera, Władysława Kosiniaka-Kamysza, a w jego wypowiedziach trudno znaleźć słowa krytyki wobec polityki Donalda Tuska – dodaje. – W związku z tym, mimo że szanse na rozpad koalicji są większe niż przed wyborami prezydenckimi, impulsem do tego musiałyby być oznaki słabości u Tuska, ale on robi wszystko, aby nie było ich widać – powiedział „Codziennej” prof. Henryk Domański.
Czytaj więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"!
#GazetaPolskaCodziennie - Twój niezbędny przewodnik po najważniejszych wydarzeniach z kraju i ze świata. Jeśli szukasz rzetelnych wiadomości, pogłębionych analiz i interesujących artykułów, to najnowsze wydanie #GPC jest właśnie dla Ciebie!
— GP Codziennie (@GPCodziennie) August 18, 2025
Czytaj 📰📲 https://t.co/1HYRtWiDJA pic.twitter.com/XsWCYXELyX