„Zostałam skazana na wygnanie za myślozbrodnię. Obiecuję recydywę dalszego wolnego myślenia” – napisała była minister. „Drogi Szymonie, wiem, że się starasz. Ale kierownik i tak nie doceni. Tyle w temacie” – dodała.
Zostałam skazana na wygnanie za myślozbrodnię. Obiecuję recydywę dalszego wolnego myślenia. Drogi Szymonie, wiem, że się starasz. Ale kierownik i tak nie doceni. Tyle w temacie.
— Katarzyna Pełczyńska (@Kpelczynska) October 24, 2026
Kim jest „kierownik”?
Pełczyńska-Nałęcz nie napisała wprost, kogo ma na myśli. Wiele wskazuje jednak na to, że chodzi o premiera Donalda Tuska.
Sugeruje to kontekst ostatnich dni. Już w piątek, dobę po ogłoszeniu odejścia z rządu, była ministra ironicznie dziękowała koalicjantom za życzliwość. Napisała wtedy, że cieszy się, iż sprawiła tyle radości najwybitniejszym postaciom koalicji 15 października, i dodała krótko: „Kierownik doceni”. Była to odpowiedź na falę kpiących komentarzy polityków KO, Lewicy i PSL po jej dymisji.
Sobotni wpis to więc najpewniej kontynuacja tej samej złośliwości. Tym razem skierowana do Hołowni, który ogłosił jej usunięcie z partii. Jej słowa można odczytać tak, że lider klubu Polski 2050 stara się przypodobać premierowi, ale... i tak niewiele w jego oczach zyska.
Nie będzie to zaskoczeniem dla osób śledzących jej wypowiedzi. W pierwszym wywiadzie po rezygnacji, udzielonym Wirtualnej Polsce, była ministra ostro skrytykowała sposób, w jaki Tusk zarządza rządem, nazywając go przemocowym. Jak podawały media, w tle jej odejścia była też decyzja premiera w sprawie stanowiska wicepremiera. Zamiast Pełczyńskiej-Nałęcz, Tusk wolał na tym stanowisku Andrzeja Domańskiego.
„Myślozbrodnia”
Nie mniej wymowna jest pierwsza część wpisu. Słowo „myślozbrodnia” odnosi się do myślenia niezgodnego z linią władzy. Pełczyńska-Nałęcz sugeruje w ten sposób, że została ukarana za własne poglądy. Zarząd Polski 2050 widzi sprawę inaczej. Partia usunęła ją za "działanie na szkodę ugrupowania i wbrew jego uchwałom". Poseł Michał Gramatyka tłumaczył, że rezygnacja z rządu i z przewodniczenia partii nie zostały z nikim uzgodnione, a takie działania psują wizerunek Polski 2050.
Pełczyńska-Nałęcz kierowała partią od stycznia 2026 roku. Jeszcze niedawno była też ministrem funduszy i polityki regionalnej. Byłej przewodniczącej przysługuje odwołanie do sądu partyjnego.