Znam oba stare wielkopolskie (historycznie) miasta: 17-tysięczny Pleszew z pięknymi tradycjami powstańczymi i patronem Janem Chrzcicielem oraz 21-tysięczny Świebodzin, z figurą Chrystusa Króla. Statystycznie w małych miastach wybory samorządowe wygrał PiS, ale z przewagą nie aż tak miażdżącą jak na wsi: uzyskał tam poparcie 30,4 proc., a Koalicja Obywatelska 23,9 proc. Nie przypadkiem więc Grupiński wskazał na mieszkańców tych miast jako na tych, których teraz Koalicja Europejska musi oszukać. Czując pogardę dla ich konserwatyzmu, ich stylu życia, robić im wodę z mózgu. A po wyborach przystąpić do ich reedukacji w kwestii lesbijek, gejów, biseksualistów i transwestytów. To deklaracja trochę z gatunku słynnego „Kłamaliśmy rano, nocą i wieczorem” węgierskiego premiera Ferenca Gyurcsánya. A teraz Państwa rola polega na tym, by wszyscy mieszkańcy małych miast dowiedzieli się o planie Grupińskiego.