Swoje żale Lech Wałęsa wylał w rozmowie z "Super Expressem". - Ja nie jestem z innej gliny przecież. Emerytury mam z 12-13 tys zł, ale co to jest na apetyt byłego prezydenta?! Próbuję zarabiać za granicą i to trochę mi wyrównuje…Teraz fotowoltaikę zakładam w domu, na wstępie trzeba wydać 150 tys zł, więc potrzebne mi pieniądze - stwierdził.
- Ostrzegałem przed PiS-em i przed Kaczyńskim. Jak oni mogą rządzić państwem?! Demagodzy, populiści zrzucają całą winę za drożyznę na Putina, na wojnę, ale to nie jest tak. Na Putina wszystko zrzucają, ale ludzie nie mogą się na to nabierać. Oczywiście Putin też jest winny inflacji, ale nie tylko!
- dodał.
Lech Wałęsa narzeka na brak zarobków, mimo że za sam cykl wykładów i spotkań w USA, w którym ostatnio brał udział, zarobił około 200 tysięcy. Były prezydent niedawno był również w Arabii Saudyjskiej, we Francji i w Meksyku.