Lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk w Sulechowie mówił o tych, którzy "chleją, biją i pracą się nie zhańbili", ale też opowiadał o standardach uczciwości, jakie mają rzekomo panować w jego partii.
Jak wobec kogoś sformułowano podejrzenie, że zrobił coś nie tak, jeżeli chodzi o pieniądze, to natychmiast wylatywał ze stanowiska i niektórzy mówili, że Tusk ma tutaj szajbę lekką i przesadę. Ja będę szukał w moim otoczeniu ludzi, którzy mają taką samą szajbę jak ja w tej sprawie. Żaden złodziej nie dostanie najmniejszej szansy, żeby partycypować we władzy.
– powiedział.
Jak było w praktyce?
W ostatnich latach pojawiło się dość sporo informacji o politykach Platformy Obywatelskiej, którzy mają kłopoty z prawem, także w kwestiach związanych z korupcją. Wystarczy wspomnieć chociażby głośny skandal związany ze Sławomirem Nowakiem, który w czasach rządów PO-PSL był prawą ręką Tuska.
Z kolei w ostatnim czasie wybuchła afera, która spowodowała, że za kraty trafili Włodzimierz Karpiński (były minister skarbu z czasów PO-PSL) i Rafał Baniak (niegdyś wiceminister). Obaj usłyszeli zarzuty korupcyjne, a sąd zdecydował o ich tymczasowym areszcie.
W sieci krąży grafika, która pokazuje, że polityków PO, którym można sporo zarzucić, jest więcej. Czy więc słowa Tuska są przejawem autokrytyki?
Ale Tusk ostro pojechał o swoim rządzie #Minęła8, teraz już nie weźmie do rządu tych złodziei bo ma szajbę. pic.twitter.com/cCZwESQml4
— Pan Jerzy #NieWygasiciePolski (@RokJerzy) May 12, 2023