Lis zamiast weselnej zabawy na parkiecie, wybrał telefon w ręku i tweetowanie. Nie dotrwał do oczepin, by nie skrytykować sztandarowej inwestycji, którą dziś uroczyście otwarto, czyli kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną.
- Parodia pierwszej sensacji - grzmiał Lis, jak wskazuje godzina, gdzieś między pierwszym a drugim daniem.
Tort weselny jeszcze zapewne nie wjechał na salę, a już były naczelny Newsweeka zdążył wrzucić skandaliczny post odnoszący się do arcybiskupa Głodzia. To nie wszystko - w kolejnym wpisie było już o "żałosnym, patologicznym kłamcy" - tak Lis nazwał premiera Mateusza Morawieckiego. Wszystko dlatego, że skrytykował jego ulubionego polityka Donalda Tuska.
Parodia pierwszej sensacji. Tam Gdynia, tu płytki, nikomu niepotrzebny rów z wodą. Tam Piłsudski, tu dziad, tam COP, tu banda cepów, tam teoria dwóch wrogów, tu koncepcja samych wrogów. Tam kasztanka, tu kot.
— Tomasz Lis (@lis_tomasz) September 17, 2022
Arcybiskup Głódź pojawił się tam chyba po to, żeby płytki rów uczcić czymś głębszym. Strasznie skarlał Kościół przez te lata PiS-u.
— Tomasz Lis (@lis_tomasz) September 17, 2022
Żałosny, patologiczny kłamca Morawiecki dla zachowania stołka żegna się z resztkami godności i w ramach włażenia w tyłek Kaczyńskiemu napada obrzydliwie na Tuska. To nie jest żaden premier. Żałosna pacynka dziada, którą ten i tak w końcu wykopie.
— Tomasz Lis (@lis_tomasz) September 17, 2022
Na miejscu pary młodej, zapewne wiele osób zarekwirowałoby Lisowi telefon. W takim święcie, zarówno dla Polski (kanał żeglugowy to wielka sprawa dla polskiej suwerenności), jak i dla pary młodej (ślub to wielkie wydarzenie w życiu), powinny liczyć się tylko pozytywne emocje. A wpisy Lisa, z całą przykrością trzeba stwierdzić, brzmią, jakby tuż przed wciśnięciem "tweetnij" zabrzmiała słynna weselna pieśń o "pójściu na jednego".