Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Od PZPR do Romana Giertycha. Wszyscy na pomoc Piątkowskiej

Już tylko godziny pozostały do ciszy wyborczej przed przyspieszonymi wyborami na prezydenta Krakowa. Jak więc można się spodziewać, kampania wchodzi w swoją najbardziej brutalną fazę. „Wewnętrzny sondaż pokazuje, że różnica między mną a kandydatką KO wynosi dziś zaledwie 0,1 pkt proc.” – ujawnił na X kandydat Prawa i Sprawiedliwości Michał Drewnicki.

Na początek sensacja. Tuż przed oddaniem do druku niniejszego tekstu Krakowem wstrząsnęła informacja wagi ciężkiej: ze startu w wyborach wycofał się Jan Hoffman, kandydat niezależny i organizator referendum za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego. – Tak jak w całym moim życiu – robiłem, robię i będę robił to, do czego mam pełne przekonanie, i to, co uważam, że jest najlepsze – powiedział. Jednocześnie oznajmił, że przekazuje swoje pełne poparcie Łukaszowi Gibale.

Komunistyczny beton atakuje

Sprawa ta dodaje politycznego paliwa liderowi sondaży i jednocześnie sprawia, że należy się spodziewać dalszego zaostrzenia kampanii ze strony obozu Moniki Piątkowskiej, kandydatki popieranej przez PO i PSL.

Wczoraj w krótkim komentarzu w „Codziennej” sygnalizowałem, że np. kandydatka Nowej Lewicy, posłanka Daria Gosek-Popiołek, jest nękana za to, że poprzez swój start może odebrać Piątkowskiej głosy. W sieci pojawiają się więc zdjęcia i memy, które pokazują Gosek-Popiołek w złym świetle, są wezwania do rezygnacji, które bez skrępowania wygłaszają… dawni członkowie PZPR.

Bryluje w tym niejaki Kazimierz Chrzanowski, były członek ORMO i sekretarz komitetu dzielnicowego Kraków-Śródmieście, później szef krakowskiego SLD, radny, który zasiadał w klubie Jacka Majchrowskiego „Przyjazny Kraków”. „Lubię takie zestawy jak ORMO-wiec i członek nomenklatury PZPR, a do tego komitet »Przyjazny Kraków«. To jak hot dog ze stacji benzynowej podany z foie gras i sauternes” – skomentował w serwisie X dziennikarz śledczy Jarosław Jakimczyk.

Tak, to rzeczywiście dość przewrotne, jak jednak widać, „uśmiechnięta władza” ma swoje lokalne oblicza. Sama Gosek-Popiołek przekonuje się na własnej skórze, że opowieści o „siostrzeństwie” i potrzebie walki z „piekłem kobiet” kończą się wówczas, gdy staje się na drodze koleżance mającej plecy w postaci silnych mężczyzn.

Ale nie tylko Gosek-Popiołek. Oddech „uśmiechniętej władzy” musi czuć na plecach także Michał Drewnicki, kandydat Prawa i Sprawiedliwości. Krakowski radny, który prowadzi merytoryczną i wolną od konfrontacji kampanię, napisał wczoraj w serwisie X, że spodziewa się ataków na siebie. Jak twierdzi, to dlatego, że wedle jego wewnętrznych sondaży popierana przez Donalda Tuska i Władysława Kosiniaka-Kamysza kandydatka, senator Monika Piątkowska niezbyt dobrze radzi sobie z przekonywaniem Krakowian, a różnica między nimi ma być na poziomie błędu statystycznego.

Sam Drewnicki nie ujawnia, czego miałby dotyczyć atak, ale można się spodziewać, że dostał „odpowiednie pytania” z którejś z redakcji mediów III RP.

Od kompotu do AI

Bo i „wolne” redakcje nie ustają w „pomaganiu” kandydatce popieranej przez KO i PSL. Już pobieżna lektura ogólnopolskich tytułów wystarczy, by zorientować się, że oto dziennikarze zajmujący się dotąd całkiem innymi tematami nagle, pod koniec kampanii zostali ekspertami od dość zawiłej dla osób nieznających tematu specyfiki krakowskiej polityki.

Tak jest np. w postkomunistycznej „Polityce”, gdzie Katarzyna Kaczorowska, dziennikarka zajmująca się dotąd np. rosnącą popularnością polskiego kompotu za granicą, podpisała się pod tekstem atakującym lidera sondaży Łukasza Gibałę. Cały artykuł jest omówieniem anonimowych „raportów, do których redakcja dotarła”, a które mają dotyczyć biznesowej działalności rodziny Gibały. Choćby z faktu, iż jego rodzina posiada grunty… poza Krakowem, wysuwa się zarzut o potencjalnym konflikcie interesów, gdyby Łukasz Gibała został prezydentem. Wszystko zmieszane z wyciągiem z Kodeksu karnego, co ma w oczach czytelnika sprawić wrażenie rzekomych nieprawidłowości.

Co szczególnie interesujące, owe „raporty” nie są podpisane przez autorów, a jedynie przez enigmatyczną Krakowską Grupę Monitorowania Demokracji (żaden taki podmiot formalnie nie istnieje). Całość jest niemal na pewno wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji, której zlecono powiązanie faktów w taki sposób, by sprawiały wrażenie potencjalnych nieprawidłowości.

Cóż, jeśli jakąś niejasność widać gołym okiem, to bezprecedensowe zaangażowanie mediów III RP w lokalną politykę. Oto podobne zarzuty powtarza bowiem np. „Rzeczpospolita”, po lekturze której nad sprawą zadumał się Roman Giertych, utyskujący w serwisie X, że Gibała może „mieć problemy”.

I tylko nieliczni pamiętają, że w postkomunistycznym tygodniku „Polityka” stale publikują byli pracownicy Jacka Majchrowskiego, w tym niejaki Krzysztof Burnetko, który przez lata pisał do wydawanego przez miasto miesięcznika „Kraków i Świat” (pismo zostało za czasów Miszalskiego niemal za darmo oddane na własność grupie zaprzyjaźnionych z Majchrowskim publicystów).

Tusk na pomoc

Owe „wszystkie ręce na pokład” pokazują jedno – otoczenie Moniki Piątkowskiej, kandydatki popieranej przez KO i PSL, zdaje się walczyć ze wszystkimi naraz. Nie bez powodu – notowania, w tym najnowszy sondaż zrealizowany przez Ogólnopolską Grupę Badawczą, pokazują, że raczej nie ma ona szans na wygraną.

Pomijając, że sama dość skutecznie sobie je odbiera, prezentując się Krakowianom w czasie kampanii w sposób arogancki, to jednocześnie jest to kandydatka „kontynuacji”, podkreślająca z jednej strony, że miasto „nie potrzebuje rewolucji”, a z drugiej – nawiązująca do swojej wieloletniej współpracy z byłym prezydentem Jackiem Majchrowskim, u którego przez wiele lat (2002–2012) była urzędnikiem na wysokim stanowisku.

Ostatnią deską ratunku dla Piątkowskiej ma być dzisiejsza wizyta w Krakowie premiera Donalda Tuska. Tusk przybywa do grodu Kraka już po raz kolejny w tej kampanii. Choć jak przekonywał ostatnio, „nie ma zamiaru sugerować mieszkańcom, na kogo mają głosować”, to jest zupełnie inaczej. Wizyta ma zapewne na celu mobilizację twardego elektoratu KO, który – jak wynika z sondaży – nie jest w stu procentach przekonany do kandydatury Piątkowskiej i rozważa głosowanie a to na Darię Gosek-Popiołek, a nawet na wspomnianego Gibałę.

Nad wszystkim unosi się czarny dla koalicji 13 grudnia scenariusz – gdyby przewidywania Drewnickiego, że jest on pół kroku za Piątkowską i ma szanse znaleźć się w drugiej turze, okazały się prawdą, byłby to dla partii Tuska potężny cios wizerunkowy przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi.

Tymczasem z ostatniego oficjalnego sondażu (OGB na zlecenie Polsatu News) wynika, że Łukasz Gibała wygrałby pierwszą turę wyborów – tak wskazało 39,17 proc. ankietowanych. Drugie miejsce zajęła Monika Piątkowska (23,47 proc.). Trzeci w badaniu był Michał Drewnicki z poparciem 14,74 proc. Za nim uplasowała się Aleksandra Owca, która uzyskała 9,75 proc. wskazań. Daria Gosek-Popiołek otrzymała 5,64 proc. poparcia, a Michał Klimek – 4,03 proc. Kolejne miejsca zajęli Jan Hoffman z wynikiem 2,82 proc. oraz Sławomir Pietrzyk, na którego wskazało 0,11 proc. Jednocześnie aż 23,70 proc. respondentów zadeklarowało, że nie wie jeszcze, na kogo odda głos. Wynik Jana Hoffmana teraz jest nieistotny. Pierwsza tura wyborów w Krakowie odbędzie się już w najbliższą niedzielę.

Czytaj więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"!

Źródło: Gazeta Polska Codziennie, niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka