Prezydent Nawrocki w USA
Prezydent Karol Nawrocki odbył ważną wizytę w Stanach Zjednoczonych. W nocy z niedzieli na poniedziałek uczestniczył w wydarzeniach związanych z urodzinami Donalda Trumpa oraz obchodami 250-lecia powstania USA. Polski przywódca dwukrotnie rozmawiał z prezydentem Stanów Zjednoczonych. Był również jedyną głową obcego państwa zaproszoną na zamknięte przyjęcie wydane przez Trumpa.
O szczegółach rozmów pomiędzy przywódcami mówił w programie "Pierwsza Rozmowa Dnia" na antenie TV Republika Marcin Przydacz, Szef Biura Polityki Międzynarodowej.
Rozmowa zarejestrowana przed ringiem była już pożegnaniem. Prezydent Nawrocki jeszcze uścisnął dłoń prezydenta Trumpa i się z nim pożegnał. Koalicja rządząca pokazuje tylko ten fragment i sugeruje, że właśnie tyle trwało całe spotkanie. Oni nieustannie starają się umniejszać rangę tej wizyty. Czy dowodem jej sukcesu nie jest jednak to, że politycy koalicji jeszcze cztery dni później przekonują, jak mało istotne było to wydarzenie? Gdyby rzeczywiście było ono bez znaczenia, być może nie dyskutowaliby o nim tak długo
– powiedział.
Dodał, że "prezydent rozmawiał nie tylko z Donaldem Trumpem, ale również z J.D. Vance'em, bardzo długo rozmawiał także z Chrisem Wrightem, sekretarzem energii, na miejscu byli również Marco Rubio i Pete Hegseth".
W dwugodzinnym bankiecie uczestniczyło kilkudziesięciu najważniejszych amerykańskich polityków i biznesmenów. Wśród nich znalazł się prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki. Każdemu zewnętrznemu obserwatorowi pokazuje to, jak ważną rolę pełni dziś prezydent Polski. Proszę sobie wyobrazić, co mówiłyby telewizje, gdyby w podobnym spotkaniu, w tak wąskim gronie, uczestniczył prezydent Barack Obama, a jedynym zagranicznym gościem był Radosław Sikorski. Słyszelibyśmy wówczas, jak ważne było to wydarzenie i jak niezwykłą rolę odgrywa polski minister
– podkreślał.
Polityk został zapytany, kiedy do Polski trafi dodatkowych pięć tysięcy amerykańskich żołnierzy.
Obecnie w Pentagonie trwają prace strategiczne i planistyczne. Myślę, że zakończą się one w perspektywie najbliższych tygodni. Sam prezydent powiedział, że drzwi do stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce są otwarte. Decyzja polityczna dotycząca zwiększenia tej obecności zapadnie na poziomie Białego Domu
– wyjaśnił.
Dopytywany, w jakiej perspektywie czasowej dojdzie do relokacji wojsk amerykańskich do Polki, odparł: "Chciałbym, żeby to była decyzja podjęta w perspektywie tygodni, a nie miesięcy".
Trzeba po prostu wykonywać swoją pracę. Przede wszystkim wie pan, czego nie należy robić? Nie wolno obrażać prezydenta Stanów Zjednoczonych ani go wyśmiewać. Niestety tym zajmują się dziś zarówno Donald Tusk, jak i część koalicji rządzącej. Proszę zobaczyć, ile nienawiści wylało się nawet przy okazji tej wizyty
– powiedział.