Rada Nadzorcza Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego odwołała we wtorek Annę Konieczyńską z funkcji wiceprezes spółki. Stało się to po tym, gdy działaczka Koalicji Obywatelskiej stała się główną bohaterką afery związanej z publiczną pomocą dla powodzian. Wirtualna Polska ustaliła, że Konieczyńska - rozdając środki z puli - przekazała 4,5 mln złotych przedsiębiorcom z jej bliskiego otoczenia. Jedną z firm prowadził jej mąż, drugą sąsiad, a trzecią właściciel lokalnej telewizji współpracującej z samorządem.
Według ustaleń dziennikarzy, istnieją poważne wątpliwości dotyczące faktycznego wystąpienia szkód w przedsiębiorstwach. Dane straży pożarnej i analizy zdjęć satelitarnych nie potwierdziły zalania wskazanych nieruchomości. Sprawą zajmuje się CBA.
"To nie jest afera samej wiceprezes"
Sprawa komentowana była wieczorem na antenie Telewizji Republika. Zdaniem poseł PiS Anny Kwiecień, największym skandalem jest to, iż środki trafiły do osób, które nie poniosły strat. Wskazała przy tym, że Konieczyńska może nie być jedyną osoba, którą spotkają konsekwencje.
"Jeżeli ktoś się ubiegał o tą najwyższą kwotę, o jaką się można było ubiegać, czyli 200 tys. zł w przypadku domów jednorodzinnych [...] to tak, po pierwsze - praktycznie, zgodnie z tymi zasadami, to właściwie właściciel musiał ponieść potężne straty. Właściwie ten dom musiał zostać cały zalany, wedle tych zasad. Potem musiał przygotować wniosek [...] każdy wydatek miał być oszacowany, ale mało tego, potwierdzony przez nadzór budowlany. Ja się pytam, kto tam potwierdzał, że doszło do takich, a nie innych strat. Otóż podejrzewam, że to nie jest tylko afera samej pani wiceprezes, ale także ludzi, którzy analizowali te wnioski, którzy potwierdzali, którzy wypłacali i samego prezesa [...] Myślę, że tutaj ta afera będzie jeszcze miała kilka odsłon i że tam dzisiaj, tak naprawdę, gorąco ma jeszcze kilka innych osób, które de facto potwierdziły - moim zdaniem - najprawdopodobniej nieprawdę"
– powiedziała.
Jej zdaniem, gdyby faktycznie straty wystąpiły, to "CBA bardzo szybko by to sprawdziło". - Prawda jest taka, że dzisiaj jedyny dowód jakiejś straty, to jakaś jedna pęknięta płytka i na to ktoś dostaje 200 tysięcy, ktoś inny dostaje ponad 3 mln - mówiła.
Kwiecień przypomniała, że niedługo po powodzi - która w wielu przypadkach zniszczyła dorobek życia ludzi mieszkających na zalanych terenach - na pomoc powodzianom "cała Polska zbierała środki". - Ludzie naprawdę składali się. Dlaczego? Dlatego, że każdy obywatel ma takie poczucie i taką empatię w sobie, że chcemy pomagać innym ludziom - zaznaczyła.
"A okazuje się, że w Koalicji Obywatelskiej są osoby, które w sposób bezwzględny po prostu czerpią korzyści na cudzym nieszczęściu"
– oznajmiła.