Premier Mateusz Morawiecki zapewnił, że fundusze unijne przypłyną do Polski niezależnie od wyniku wyborczego. Jednocześnie podkreślił, że środki Krajowego Planu Odbudowy, których pozyskanie jest uzależnione od spełnienia wymogów praworządności, nie są kwotą, która by wpłynęła znacząco na sytuację gospodarczą Polski.
"KPO to 120-130 mld zł zaokrąglając, jeśli podzielimy to na 6 lat, to wychodzi po 20 mld zł rocznie. To nie jest kwota, która by wpłynęła na sytuację gospodarczą czy finansową Polski"
- mówił premier Mateusz Morawiecki pytany w TVP Info o pozyskiwanie środków unijnych.
Dla porównania podał kwotę drugiej transzy tzw. Polskiego Ładu, która opiewa na 30 mld zł. Co dowodzi - w jego opinii - zdolności finansowych Polski dużo większych niż Krajowy Program Odbudowy.
"Oczywiście każde pieniądze by się przydały, ale jest dużo ważniejszych środków unijnych z funduszy strukturalnych, spójności, rolniczych. To jest ponad 550 mld zł"
- tłumaczył szef rządu.
Powiedział, że Polska jeszcze nie złożyła wniosków, ani o te fundusze, ani o fundusze z KPO.
"Ale jestem przekonany, że przypłyną one do nas i to nie taką wąską strużką, ale normalną strużką na przełomie tego i kolejnego roku"
- podkreślił szef rządu. Dodał, że stanie się tak niezależnie od wyniku wyborczego.
"Pieniądze są potrzebne, bo z kryzysu gospodarczego najlepiej wychodzić poprzez inwestycje. My generujemy inwestycje krajowe"
- powiedział