W Przysusze rozpoczął się VII Kongres Prawa i Sprawiedliwości. Delegaci mają wybrać m.in. prezesa ugrupowania, ponadto ma dojść do przebudowania i otwarcia decyzyjnych gremiów partii na polityków młodej generacji. Po rozpoczęciu kongresu od materiału wideo, przyszedł czas na wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS zaczął od rozliczenia tego, co wydarzyło się w wyborach 15 października 2023 r.
Kaczyński mówił o tym, z jakimi problemami zmagał się rząd PiS-u w trakcie drugiej kadencji rządów.
COVID i wyrok TK ws. aborcji
- Wszedł covid, a wraz z covidem ogromne zadania dla państwa. Ogromny wysiłek, jeżeli chodzi o służbę zdrowia czy ochronę gospodarki. Wtedy zdołaliśmy naszą gospodarkę ochronić, ale wielkim kosztem, kosztem ogromnych wydatków - powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości.
Jak zaznaczył, rząd słuchał się wówczas lekarzy i podejmował na tej podstawie decyzje. "Innego wyjścia nie było, nie było możliwości podejmowania decyzji w inny sposób. To były decyzje różnego rodzaju, ale związane z pewnymi elementami przymusu, pewnymi ograniczeniami" - zaznaczył prezes PiS.
Pewnej części społeczeństwa się nie podobały, pewna część traktowała to jako ograniczenie wolności. I to był istotny powód pewnego spadku poparcia, a także wzmocnienia siły na prawo od nas.
– kontynuował Kaczyński.
Prezes PiS wspomniał też "inną sprawę, która wywołała kryzys". To była decyzja Trybunału Konstytucyjnego (w sprawie aborcji). Kaczyński zaznaczył, że decyzja była zgodna z zasadami ochrony życia, ale także zgodna z Konstytucją.
Trybunał innej decyzji podjąć nie mógł, ale to wywołało znaczny kryzys. Atak medialny, zaostrzenie i wulgaryzacja, a także masowy udział młodszej części kobiet (w protestach). To był niewątpliwie powód obniżenia naszego poparcia. Ono właśnie wtedy tąpnęło
– powiedział Kaczyński, zwracając uwagę, że przed tymi kryzysami poparcie PiS-u sięgało w badaniach 45-47 procent.
Składka zdrowotna, wojna i kwestia wiz
Lider opozycji wymieniał też kwestię składki zdrowotnej dla przedsiębiorców, wojny hybrydowej prowadzonej przez Łukaszenkę i Putina czy wojny na Ukrainie. - Druga strona wściekle atakowała, odsądzała nas od czci i wiary. Opowiadała bajki o ludziach, którzy płynęli 6 dni! - wskazywał Kaczyński. - To rzeczy niemożliwe, a mimo wszystko były rozpowszechniane. Był ten film słynny, "Zielona Granica" - mówił.
Prezes Prawa i Sprawiedliwości zauważył, że po ataku Rosji na Ukrainę całe społeczeństwo zachowało się w sposób wzorowy, a rządzący zrobili wszystko, co można, aby pomóc. "Później to się popsuło i nie popsuło się z naszej winy. Nie chcę z różnych względów tej sprawy rozwijać. Przyszły takie momenty, że musieliśmy bronić polskiego rolnictwa. Musieliśmy domagać się godnych pochówków dla wymordowanych w ludobójczej akcji na Wołyniu i innych miejscach" - dodał.
"To nie koniec nieszczęść, potem była putinflacja, która uderzyła w każdy rząd. Ona była wszędzie, szczególnie ostra była w naszej części Europy. To nie poprawiało naszej sytuacji. I na końcu doszła jeszcze, kiedy wzrastaliśmy, doszliśmy do 39,5 procent, uderzono całkowicie wyssaną z palca aferą wizową" - powiedział Kaczyński.
- Wygraliśmy wybory, uzyskaliśmy 194 miejsca, ale do zwycięskich wyborów, że mamy samodzielną większość, brakowało nam około 7 procent. Do sytuacji, w której można było inaczej ułożyć sytuację w Sejmie, brakowało ok. 5 procent. PSL odrzucił propozycję swojego premiera, czyli Kosiniaka-Kamysza i doszło do tego, co wszyscy widzimy - podsumował.