W 2021 roku w czasie szczytu białoruskich działań hybrydowych wymierzonych w Polskę, część polityków obecnej koalicji rządzącej krytykowała poprzedni rząd. Chodzi m.in. o stanowczy opór wobec migrantów przysyłanych na granicę przez reżim Aleksandra Łukaszenki oraz budowę zapory. Prezydent nawiązał do tego podczas swojego piątkowego spotkania z mieszkańcami Hajnówki.
"Wciąż nie przeprosili"
Karol Nawrocki mówił o stojących przed Polską wyzwaniach wśród których jest m.in. budowa bezpieczeństwa. - Z jednej strony przed zagrożeniem wojną hybrydową, która odbywa się na naszych oczach już od wielu lat, choć nie wszyscy zdiagnozowali początki wojny hybrydowej i za to do dnia dzisiejszego jeszcze nie przeprosili, co mnie - jako prezydenta Polski - oburza, bo gdy my już wiedzieliśmy, że trzeba budować zaporę, trzeba bronić wschodniej granicy, to nie wszyscy, którzy za los Rzeczpospolitej Polskiej wówczas odpowiadali, mieli takie przekonanie, a mogliśmy zachować się propaństwowo - wskazał.
"To nie chodzi o partie polityczne, to nie chodzi o dyskusję partyjną czy polityczną, ale chodzi o to, że jeśli zagrożona jest Rzeczpospolita i zagrożona jest polska granica, to jesteśmy zobowiązani do tego, żeby być razem, wspólnie dbając o Rzeczpospolitą Polską, a niestety kilka lat temu część polskiej klasy politycznej - i za to nigdy nie przeprosiła - stanęła obok racji stanu Rzeczypospolitej Polskiej"
– powiedział, dodając że według niego mundurowi oraz mieszkańcy Hajnówki wciąż oczekują przeprosin.
Nawrocki przekazał, że przed przyjazdem do Hajnówki oddał hołd śp. Mateuszowi Sitkowi, który broniąc granicy został "zamordowany przez bandytę, nielegalnego migranta". - Spotkałem się i z mamą, z panią Emilią i z tatą, panem Grzegorzem i dzielnym żołnierzem,, bratem pana Mateusza, panem Marcinem, który nadal służy w Wojsku Polskim i nosi z dumą Polski mundur - powiedział.
Potrzeba konkretów
Prezydent odniósł się też do unijnej pożyczki SAFE, w ramach której Polska ma otrzymać środki na zakup zbrojenia oraz zaproszenia do zainicjonowanej przez USA Rady Pokoju.
"W obliczu dyskusji o programie SAFE, dyskusji i dyskusji o wstępie Polski do Rady Pokoju musimy zastanawiać się nie nad tym - i to bardziej do kamer chcę powiedzieć, ale także do was - nie nad tym, co na temat bezpieczeństwa Polski, wstąpienia Polski do Rady Pokoju, albo przystąpienia Polski do programu SAFE, myślą europejskie elity, albo Ursula von der Leyen, to nie jest zadanie prezydenta Polski"
– powiedział.
Jak stwierdził, "zadaniem prezydenta Polski jest to, aby spojrzeć naszemu bezpieczeństwu w twarz w Hajnówce, na strażnicy Rzeczpospolitej i odpowiedzieć na pytanie - czy program SAFE jest dla polskiego rozwoju i bezpieczeństwa dobry, czy jest zły". - Spokojnie, metodycznie, bez złych i bez dobrych emocji, ale powiedzieć - co jeśli Polska przystąpi do programu SAFE będzie z niego do powiatu hajnowskiego i dla strażnicy Rzeczpospolitej Polskiej, Co się stanie, jeśli Polska nie wstąpi do Rady Pokoju, bo rząd nie chce pierwszej decyzji, która da mi możliwość podjęcia ostatecznej decyzji - mówił.
"Co będzie z tego wynikać dla Rzeczpospolitej Polskiej. Czy będzie to oznaczało, że 10 tysięcy żołnierzy amerykańskich może będzie miało wątpliwości polityczne za sprawą administracji amerykańskiej, czy tego nie będzie wymagała ta decyzja. Chcę państwu powiedzieć, że jako zwierzchnik Sił Zbrojnych i dlatego też przyjechałem do Hajnówki, dlatego spotkałem się z rodzicami śp. Mateusza Sitka i dlatego chcę rozmawiać z samorządowcami, że każda decyzja w odniesieniu i do programu SAFE i do wejścia bądź nie wejścia Polski do Rady Pokoju musi uwzględniać realną twarz naszego bezpieczeństwa i realne emocje strażnicy bezpieczeństwa Rzeczpospolitej Polskiej, a Hajnówka i całe Podlasie właśnie dowodem na to i emanacją naszego poczucia"
– powiedział.