Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Raport CIA, którego nie było. Doradca prezydenta ostro o działaniu Tuska: "Insynuacje i niedomówienia"

- Sposób komunikacji pana premiera jest specyficzny. Bardzo dużo jest w nim insynuacji i pewnych niedomówień, na których bardzo często bazuje w swojej komunikacji. Dobrym przykładem jest ostatni raport CIA, o którym mówił premier. Wedle wiedzy, którą posiadamy w Kancelarii, do premiera nie trafił w formie pisemnej raport przekazany bezpośrednio przez dyrektora CIA - powiedział Nikodem Rachoń, doradca prezydenta RP, w programie "Trzynasta Edyty Lewandowskiej" na antenie TV Republika.

Autor:

Raport CIA, którego nie było 

Portal Niezalezna.pl ustalił, że Tomasz Siemoniak podczas bezpośredniej rozmowy z szefem BBN Bartoszem Grodeckim potwierdził, że nie istniał żaden osobny raport CIA przekazany premierowi Donaldowi Tuskowi. Według dwóch wysokiej rangi źródeł w Kancelarii Prezydenta i BBN, Siemoniak miał wyjaśnić, że podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych otrzymał od szefa CIA Johna Ratcliffe’a informacje ustnie, a następnie przekazał ich treść premierowi.

Szczegóły w tekście: Siemoniak wprost przyznał, że raportu CIA nie było. Po co Tusk skłamał?

Do sprawy odniósł się w programie "Trzynasta Edyty Lewandowskiej" na antenie TV Republika Nikodem Rachoń, doradca prezydenta RP. 

To rzeczywiście jest interesująca sprawa. Sposób komunikacji pana premiera jest specyficzny. Bardzo dużo jest w nim insynuacji i pewnych niedomówień, na których bardzo często bazuje w swojej komunikacji. Dobrym przykładem jest ostatni raport CIA, o którym mówił premier. Wedle wiedzy, którą posiadamy w Kancelarii, do premiera nie trafił w formie pisemnej raport przekazany bezpośrednio przez dyrektora CIA. Nie byłoby to zresztą zgodne z praktyką przyjętą w tego rodzaju kontaktach. Jeżeli dokumenty są przekazywane między służbami, wykorzystuje się zwykłe kanały, na przykład oficera łącznikowego w ambasadzie. Nie ma potrzeby angażowania w taki proces najwyższego urzędnika, w tym przypadku dyrektora CIA Johna Ratcliffe’a

– powiedział.

Dodał, że "rzeczywiście minister Tomasz Siemoniak był w Stanach Zjednoczonych i doszło do spotkania na wysokim szczeblu - natomiast informacje zostały przekazane ustnie. Jeżeli więc powstał później jakiś dokument pisemny, to mógł to być dokument sporządzony po powrocie ministra Siemoniaka i następnie przekazany premierowi".

Wydaje się, że właśnie w ten sposób powstała narracja o rzekomym pisemnym raporcie, który dyrektor CIA miał przekazać premierowi

- doprecyzował.

Podkreślił też, że "zaniepokojenie Polaków jest zrozumiałe, nie jest żadną tajemnicą, że żyjemy w szczególnych czasach".

Od kilku lat mamy do czynienia z rosnącą liczbą incydentów dotyczących bezpieczeństwa, a od co najmniej roku zjawisko to przybiera bardzo wyraźną i intensywną formę. Przełomowym wydarzeniem była noc z masowym naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej przez drony we wrześniu ubiegłego roku. Była to sytuacja pod wieloma względami nowa.Od tego czasu obserwujemy przede wszystkim wzrost liczby tego rodzaju incydentów. Widzimy je nie tylko w Polsce i nie tylko na granicy polsko-ukraińskiej, lecz także w innych częściach Europy. Służby wywiadowcze różnych państw publikują również swoje oceny zagrożeń, tzw. threat assessments, i w wielu z nich pojawia się wątek rosnących zagrożeń hybrydowych - czy to dotyczących cyberbezpieczeństwa, użycia dronów, czy zagrożeń związanych z atakami rakietowymi. O tym wszystkim wiemy i to obserwujemy. W naturalny sposób wzbudza to niepokój społeczeństwa, również w Polsce. Istotniejsze jest jednak pytanie, co rząd robi, aby przeciwdziałać skutkom ewentualnych incydentów. Trzeba pytać, ile powstało nowych schronów na obszarach szczególnie narażonych na tego rodzaju zagrożenia oraz jak realnie wzrosły nasze zdolności w zakresie obrony przeciwrakietowej

– powiedział.

Zwrócił też uwagę, że "treść informacji przekazanych przez dyrektora CIA oczywiście nie jest jawna, więc nie możemy się nią dzielić". Jednocześnie wskazał, iż "sposób komunikowania takich spraw przez premiera może mieć znaczenie dla wiarygodności państwa".

Może przecież nadejść moment, w którym bardzo wiele będzie zależało od tego, jaką wiarygodność mają słowa szefa rządu. Jeżeli dochodzi do ich dewaluacji, jest to nieodpowiedzialne, ponieważ w sytuacji kryzysowej może od tego zależeć bardzo wiele, włącznie z życiem i zdrowiem ludzi. Drugą sprawą są relacje pomiędzy szefem polskiego rządu a władzami naszego najważniejszego sojusznika. Rzeczywiście zwraca uwagę, że od początku obecnej administracji Donalda Trumpa premier nie odbył wizyty w Waszyngtonie i nie doszło do bezpośredniego spotkania na najwyższym szczeblu z prezydentem USA. Na tym tle informacja, że dyrektor CIA, jednej z kluczowych amerykańskich agencji wywiadowczych, miałby osobiście przekazywać pisemny raport polskiemu premierowi, rzeczywiście może budzić pytania

– stwierdził.

Autor:

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka