Po głośnym odejściu z rządu minister funduszy i polityki regionalnej, głos zabrał jej poprzednik na stanowisku szefa Polski 2050.
W ramach „niedzielnej refleksji” rozpoczyna we wpisie, że pozbawienie Pełczyńskiej-Nałęcz członkostwa w partii to „naturalna konsekwencja jej czwartkowej decyzji”.
„Kasia zawsze dbała o to, by nasza partia nie była „wodzowska”, a decyzje nie były podejmowane przez lidera jednoosobowo. Nie można więc wyprowadzać partii z koalicji jednoosobowo, bo koalicje to decyzje Rady Krajowej. Nie wypada też ogłaszać zwrócenia powierzonego sobie mandatu w mediach społecznościowych, zanim nie zakomunikuje się ich drużynie. To nie fair, to łamie naszą umowę i zasady gry”
- wytknął zakomunikowanie rezygnacji w mediach społecznościowych.
Zdaniem Hołowni - mimo różnic w podejściu - oboje „zapłacili swoją cenę”.
„Z Kasią zawsze mieliśmy inne ustawienia fabryczne. Ona, tak to czytam, wychodzi z założenia, że świat wykuwa się w konflikcie. Ja - że we współpracy. Oboje za te swoje przekonania (których ani ja, ani ona już nie zmienimy), zapłaciliśmy swoją cenę” - czytamy.
Pełny wpis poniżej:
Gorącym głowom, ku spokojnej, niedzielnej refleksji. 💛Wczorajsza decyzja zarządu @PL_2050 jest naturalną konsekwencją decyzji @Kpelczynska podjętych w czwartek. Kasia zawsze dbała o to, by nasza partia nie była „wodzowska”, a decyzje nie były podejmowane przez lidera jednoosobowo. Nie można więc wyprowadzać partii z koalicji jednoosobowo, bo koalicje to decyzje Rady Krajowej. Nie wypada też ogłaszać zwrócenia powierzonego sobie mandatu w mediach społecznościowych, zanim nie zakomunikuje się ich drużynie. To nie fair, to łamie naszą umowę i zasady gry. Z Kasią zawsze mieliśmy inne ustawienia fabryczne. Ona, tak to czytam, wychodzi z założenia, że świat wykuwa się w konflikcie. Ja - że we współpracy. Oboje za te swoje przekonania (których ani ja, ani ona już nie zmienimy), zapłaciliśmy swoją cenę. Ona - z pewnością - nadal będzie walczyć. Ja - to też miejcie za pewnik - będę nadal szukał najmniejszego wspólnego mianownika. Wojny z @donaldtusk, z @NawrockiKn, z PSL, z Lewicą - niezmiennie uważam za idiotyzm. Polska ma już dość wojen. Ludzie chcą zobaczyć na górze współpracę, szacunek i spokój. Zaś hejt i smrodliwy, zawistny triumf, który wylewa się dziś na @Kpelczynska ze strony tych, których jednym znanym osiągniąciem są wpisy na X i występy w „Kawie”, i którzy nie zrobili dla Polski ułamka procenta tego, co przez ostatnie lata zrobiła (a zrobiła) Katarzyna, skwitować można tylko w jeden - bardzo niedzielny - sposób. Święty Paweł w 1. Liście do Koryntian pisze: „A ten, komu się dziś wydaje, że stoi - uważa, żeby nie upadł”. Zwykle wystarczy poczekać. 😊
— Szymon Hołownia (@szymon_holownia) October 25, 2026
Po zakończeniu sejmowych głosowań Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz opublikowała w mediach społecznościowych wpis, w którym poinformowała, że odchodzi z rządu Donalda Tuska. Liderka Polski 2050 przekazała także rezygnuje z kierowania ugrupowaniem. Niedługo po tym partia wykreśliła jej członkostwo w ugrupowaniu.
Jednym z powodów odejścia było głosowanie nad zniesieniem dwukadencyjności w samorządach, za którym opowiadało się PSL i co poparło część członków koalicji rządzącej. Pełczyńska-Nałęcz, zwolenniczka utrzymania limitu, skrytykowała koalicjantów, zarzucając im, że działają „za politykierskimi układami”, a nie w interesie obywateli.