Przedterminowe wybory w stolicy Małopolski to efekt odwołania w maju w drodze referendum Aleksandra Miszalskiego (Koalicja Obywatelska) z urzędu prezydenta miasta.
W II turze, 11 października, Gibała zmierzy się z senator popieraną przez KO i PSL Moniką Piątkowską, na którą swój głos oddało 24,4 proc. uprawnionych.
- Szanowni państwo, drodzy Krakowianie, osiągnęliśmy naprawdę wspaniały wynik. Wielkie brawa. Pomimo że nie mieliśmy żadnego szyldu partyjnego, nie stała za nami machina partyjna. Mimo że do Krakowa przyjeżdżali warszawscy politycy, żeby namawiać do wspierania i do zagłosowania na swoje partyjne koleżanki i partyjnych kolegów
– powiedział Łukasz Gibała na wieczorze wyborczym w siedzibie sztabu.
- Szczególnie cieszy mnie, że tak wielu mieszkańców naszego miasta nie uległo tej perswazji, nie uwierzyło w obietnice polityków warszawskich. To bardzo ważne, bo samorząd powinien być z dala od wielkiej polityki
– podkreślił Gibała.
Dziękując i gratulując wszystkim Krakowianom, którzy wzięli udział w wyborach, zapowiedział, że wraz ze swoimi współpracownikami nie osiada na laurach, bo drugi, decydujący etap „walki o Kraków dla mieszkańców» nastąpi za dwa tygodnie.
Zapowiedział, że w poniedziałek o godz. 6:45 na Rondzie Mogilskim będzie rozdawał obwarzanki i zachęcał mieszkańców do tego, by 11 października zagłosowali na „Kraków dla mieszkańców».
Jego zdaniem trzeba zrobić wszystko, aby Kraków należał do mieszkańców, aby – jak wyliczał - przywrócić nadzieję i normalność, posprzątać bałagan, zakończyć partyjniactwo, aby nie było równych i równiejszych, żeby jak najdalej od Krakowa odsunąć tę niszczącą polskie społeczeństwo i polskie rodziny polaryzację.
Zaapelował do „wszystkich tych, którzy mają w sercu Kraków»: Chodźcie razem ze mną. Wspólnie wygrajmy Kraków dla mieszkańców.
Podkreślił, że dzisiaj nie świętują, tylko czekają na ostateczne wyniki PKW.
Po ogłoszeniu sondażowych wyników kandydatka na prezydenta, senator Monika Piątkowska podziękowała wszystkim głosującym na nią Krakowianom, dzięki którym walczy dalej „o dobry, spokojny, transparentny, uczciwy Kraków». Zadeklarowała, że najbliższe dwa tygodnie będą „tygodniami ciężkiej pracy».
- Dzisiaj się cieszymy, a od jutra ruszamy do ciężkiej roboty – powiedziała Piątkowska na wieczorze wyborczym.
Zaznaczyła, że nadchodzące dni mogą być trudne także ze względu na hejt towarzyszący kampanii.
- Jesteśmy na to przygotowani. Naprawdę, ja jestem na to przygotowana i mój sztab jest na to przygotowany. Bo to będzie walka o Kraków albo bezpieczny, stabilny, przewidywalny, Kraków, który chce dokonać zmiany w drodze ewolucji spokojnie i transparentnie - albo Kraków, gdzie zapanuje chaos, albo Kraków, gdzie będziemy obserwowali podpalanie miasta, gdzie będziemy mogli obserwować masowe zwolnienia, które są zapowiadane
– mówiła Piątkowska.