Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek spotkał się z mieszkańcami Lubartowa. Spotkanie odbyło się w podobnej formule, jak ostatnio w Iławie - publiczność zgromadzona była dookoła przemawiającego posła PiS, a na środku stał kuchenny stół.
- Nasze sprawy muszą być w naszych rękach - rozpoczął spotkanie w Lubartowie Przemysław Czarnek. - Zawsze chcemy liczyć na naszych sąsiadów, chcemy z nimi współpracować, być dla nich partnerami, ale pamiętajmy, że nasi sąsiedzi mają swoje domy - mówił dalej.
W Piszu, gdzie byłem parę tygodni temu, przyszedł pan Stanisław i przyniósł rachunek za prąd. Z płaczem w oczach mówił, że w grudniu płacił 800 zł na prąd. Poszedł w pompy ciepła, zlikwidował swój piec. A dzisiaj? Jego rachunek wynosi 2800 zł za styczeń. A pan Stanisław ma 2000 zł emerytury.
– przypomniał Czarnek.
Dodał, że "Polska i polskie rodziny to nie jest Excel, Polacy nie żyją w statystykach", a są to "zwykli, normalni ludzie ciężko pracujący, tylko rząd zupełnie dziś nie patrzy na ich sprawy, zajmuje się czymś innym". Czym? Chociażby kwestią pożyczki SAFE...
Czarnek do Tuska: Kolego jegomościu, kto do Ciebie dzwoni?
"Ostatni tydzień to brutalne ataki na prezydenta, dlatego, że prezydent Karol Nawrocki widzi każdego Polaka, nasz dom, widzi nasze bezpieczeństwo, broni niepodległości i suwerenności narodu. Dlatego go tak bezczelnie atakują" - mówił Czarnek, nawiązując do weta prezydenta w sprawie SAFE.
- Wczoraj pan Tusk, chwilowo na czele rządu, stwierdził, że dzwonią do niego z zagranicy w sprawie SAFE. Kolego jegomościu, kto do Ciebie dzwoni? Kto lobbuje, kto cię zmusza do tego żebyś łamał konstytucję, prawo i zaciągał pożyczkę? - pytał Czarnek. - Kto Cię zmusza? Polakom musisz powiedzieć. Bo nasze sprawy muszą być w naszych rękach.
Kandydat PiS na premiera SAFE nazwał pożyczką brukselsko-niemiecką. "To oddanie kluczy do naszego domu w obce ręce. I nigdy tych kluczy już nie odzyskamy" - mówił, dodając, że to Warszawa, a nie Bruksela, jest naszą stolicą.
Kto do Ciebie dzwonił Tusku? Friedrich, Ursula? Do ciebie powinni dzwonić zwykli Polacy, którzy stanęli przed Pałacem Prezydenckim i bronili prezydenta.
– dodał.