Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Burza wokół referendum. Radna KO i... podpisy w gabinecie? Szokujące nagranie [WIDEO]

W sieci duże emocje wywołało nagranie pokazujące, jak chorzowska radna Koalicji Obywatelskiej Halina Halitawska zbiera podpisy pod inicjatywą referendalną w sprawie odwołania prezydenta Szymona Michałka. Przedstawicielka samorządu robiła to w swoim gabinecie lekarskim, a za dwa podpisy zgodziła się wystawić L4. - Panie Waldemarze Żurek kiedy zarzuty i wniosek o areszt? - zwrócił się do Prokuratora Generalnego poseł PiS Paweł Jabłoński.

Grupa mieszkańców Chorzowa chce odwołania prezydenta Szymona Michałka. Krytykują jago dotychczasową politykę i zarzucają brak pomysłu na rozwój miasta. We wtorek inicjatorzy akcji poinformowali, że są bliscy zebrania wymaganej liczby podpisów pod wnioskiem - 7200. Działania są otwarcie wspierane przez działaczy Koalicji Obywatelskiej. Jak może się okazać, w sposób nie tylko zgodny z prawem. 

Sfałszowane podpisy od pacjentki

Na facebookowym profilu "Chorzów Nasze Miasto" pojawiło się nagranie z miejską radną KO Haliną Hiltawską, prywatnie lekarką. Widzimy na nim jak zbiera podpisy pod referendum w swoim gabinecie... od "pacjentki", która nagrała całą sytuację. Co więcej, lekarka pozwala kobiecie podpisać się również za jej narzeczonego. W zamian za to zgadza się na wystawienie mu L4. 

Sytuacja wywołała duże emocje w sieci. Skomentował ją m.in. poseł Prawa i Sprawiedliwości Paweł Jabłoński. - Panie Waldemarze Żurek kiedy zarzuty i wniosek o areszt? - pyta na platformie X.

"Bardzo prawdopodobne, że ta pani zebrała więcej takich wymuszonych /sfałszowanych podpisów – istnieje poważna obawa matactwa, zatrzymanie, przeszukanie gabinetu, mieszkania i zabezpieczenie dowodów powinno nastąpić jeszcze dziś"

– wskazuje.

Podpisy także w przedszkolu?

Warto dodać, że to nie pierwsza głośna sytuacja dotycząca chorzowskiego referendum. 7 kwietnia inicjatorzy inicjatywy poinformowali o złożeniu zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezydenta miasta. Chodzi o zwolnienie z miejskiego przedszkola nauczycielki a jej zaangażowanie w akcję. 

Odnosząc się do oskarżeń, samorządowiec, podkreślił, że są "bezzasadne". Jak przekazał, kobieta "złamała prawo", ponieważ "zbierała głosy pod referendum w placówce oświatowej w godzinach pracy".  - W momencie kiedy prezydent dowiaduje się o łamaniu prawa nie może tego faktu przemilczeć, dlatego też trzeba pamiętać, że zgodnie z ustawą referendach lokalnych i prawie oświatowym zbieranie podpisów w takich placówkach jest zabronione - oświadczył Michałek.

Źródło: niezalezna.pl, dziennikzachodni.pl, Chorzów Nasze Miasto

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej