Pod koniec listopada ub.r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że państwa członkowskie mają obowiązek uznawać małżeństwa osób tej samej płci zawarte w innych krajach Wspólnoty, nawet jeśli prawo krajowe – tak, jak w przypadku Polski – definiuje małżeństwo wyłącznie jako związek kobiety i mężczyzny.
Punktem wyjścia do tego była sprawa dwóch mężczyzn, którzy pobrali się w Berlinie i domagali się transkrypcji aktu małżeństwa w polskim urzędzie.
Polski rząd już zaczął działać w celu wdrożenia wyroku TSUE w życie. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zlecił stworzenie nowych aktów stanu cywilnego. Polityk chce zmienić w nich "kobietę" i "mężczyznę" na określenia "pierwszy małżonek" oraz "drugi małżonek". Zmiany mają wejść za sprawą rozporządzenia.
Próba ominięcia prezydenta
"To robi się tak z boku, tak żeby ominąć prezydenta, żeby ominąć polski parlament, poprzez rozporządzenie, i pytanie, po co w takim razie utrzymywać parlamentarzystów, po co utrzymywać urząd prezydenta, premiera?"
– stwierdził w niedzielę na antenie Polsat News poseł PiS Jan Kanthak.
Polityk kontynuował: "po co Gawkowskiemu płacimy pensję, skoro TSUE i Unia Europejska może nam narzucać rzeczy, które są niezgodne wprost z naszą konstytucją?".
Jego zdaniem zwycięstwo Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich zatrzymało "ideologiczną rewolucję". Podkreślił, że działania TSUE mają doprowadzić do legalizacji w Polsce małżeństw jednopłciowych.
Następnie adopcja dzieci?
Głos w sprawie zabrał także obecny w studiu szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki. Ocenił, że zmiany w akcie aktach stanu cywilnego to "aberracja" i przykład "skrajnie lewicowej agendy".
"Za chwilę powiecie, że będzie takie orzeczenie trybunału, że przecież skoro to jest małżeństwo, no to małżeństwo może adoptować dzieci. Do tego dążycie. Nie ma na to zgody ani prezydenta Rzeczypospolitej, ani olbrzymiej większości rozsądnych, normalnie myślących Polaków"
– oznajmił.