2027 – rok na straty
Po rozpadzie PiS można już pomału zapisywać rok 2027 na straty.
Po rozpadzie PiS można już pomału zapisywać rok 2027 na straty.
Do wyborów do Kongresu pozostały już tylko trzy miesiące. W praktyce tegorocznych „midterms” walka dotyczy jedynie 15–20 miejsc w Izbie Reprezentantów i 4–5 miejsc w Senacie. Ostatecznie może się okazać, że od jednego lub dwóch miejsc w obu izbach będzie zależała przyszłość Donalda Trumpa i amerykańskiej sceny politycznej.
Łotysze szykują się na najgorsze w obliczu działań Rosjan na froncie, ale starają się żyć normalnie – przetrwali już przecież niejedno zagrożenie. Jak wygląda funkcjonowanie w miastach bałtyckiego państwa, które znajduje się pod presją prowokacji sołdatów Władimira Putina?
Znany głównie z podgrzewania negatywnych emocji portal publikuje nagrania z przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego. Prokuratura informuje, że dostęp do tychże nagrań miała w całości tylko jedna osoba.
Chińska wojna technologiczna z Europą ma od piątku polski adres. Pekin, w odwecie za 21. pakiet sankcji UE wymierzony w chińskie firmy zasilające rosyjską machinę wojenną, wpisał na swoją czarną listę eksportową 14 europejskich podmiotów, w tym Vigo Photonics z Ożarowa Mazowieckiego i Politechnikę Wrocławską.
Nie ma i nie może być przyzwolenia na przemoc poza samoobroną. Monopol na nią ma państwo, a i to jedynie na tę uzasadnioną. To oczywiście teoria – praktyka wygląda niestety inaczej.
Wśród wielu pytań, jakie wywołuje rozłam w PiS, pojawia się chyba najważniejsze z punktu widzenia kolejnych lat: czy nowa sytuacja w tej partii uratuje Donalda Tuska i pomoże mu utrzymać władzę na kolejne cztery lata? Na razie nie brakuje głosów, że gdy politycy opozycji zajmują się głównie sobą, automatycznie mniej mówi się o aferach i problemach obozu rządzącego. To tylko jedna strona medalu.
Żeby decydować, co miliony Polaków wiedzą o Chinach, nie trzeba już nożyczek ani pieczątki. Wystarczy algorytm. Raport państwowego instytutu NASK pokazuje, że system rekomendacji TikToka prowadzi wobec każdego wrażliwego dla Pekinu tematu inną politykę: jedne treści nagłaśnia, inne zagłusza szumem, jeszcze innym pozwala istnieć na pokaz. Tyle że pokrętła tego systemu znajdują się w Pekinie.
Niektórzy komentatorzy polskiej polityki rzucają teraz tezą: „Afera Warszawskiego Szpitala Południowego miała obalić rząd Tuska, ale nie obaliła!”. Nikt przecież nie spodziewał się, że to się wydarzy.
Już wiele lat temu na łamach „Gazety Polskiej” opisywałem, jak w Rosji i na Białorusi postępuje systemowa militaryzacja dzieci i jak od najmłodszych lat wpaja się im wojskowy dryl. Zamiast szkolnych strojów – mundury, postacie w bajkach odgrywają role „gierojów”, a zajęcia w szkołach przypominają niekiedy obóz wojskowy, a nie wychowanie fizyczne.
„Z każdym dniem nieuchronnie rośnie liczba osób, które mogą mnie pocałować w cztery litery” – mniej więcej tak brzmi znane, memogenne powiedzonko. Najwyraźniej Donald Tusk również wziął je za swoją dewizę.
„Jesteśmy takim samym narodem jak inne – są okresy, w których byliśmy wielcy, i są takie, kiedy braliśmy udział w rzeczach potwornych” – mówił Dorocie Wysockiej-Schnepf w TVP w likwidacji Jan Tomasz Gross, odnosząc się do ludobójstwa wołyńskiego na zasadzie: Ukraińcy mordowali Polaków, Polacy mordowali Ukraińców.
21-letni islamista, pochodzący z Libanu Abdul Ballout, wjechał furgonetką w paradę równości w Berlinie, a potem dźgał nożem jej uczestników. Jedna osoba zginęła, 16 zostało rannych. Jak widać, fakt, że głoszą oni proimigracyjne poglądy, nie zachęcił napastnika do tolerancji dla homoseksualizmu, który w jego Libanie karany jest więzieniem.
Dawno nie poruszyła mnie tak historia kryminalna, jak ta o złapanym po 15 latach mordercy i pedofilu w Gdyni. Przez szmat czasu Michał S. żył na wolności, mając na sumieniu dokonanie okrutnej zbrodni na 13-letniej Izie. Śledztwo utknęło w martwym punkcie, bo nie było świadków napaści ani dowodów – poza materiałem genetycznym sprawcy. Przejęło je pomorskie Archiwum X.
Mamy za sobą burzliwy czas w Prawie i Sprawiedliwości. Pora zabrać się do pozytywnej, twórczej pracy. Dżentelmeni nie dyskutują o faktach, lecz przyjmują je do wiadomości. Faktem jest istnienie czterech prawicowych formacji politycznych, które mają dużą szansę odzyskania władzy.
„Skrajna lewica w tym kraju składa się głównie z ludzi, którzy wydali mnóstwo pieniędzy na studia i nie są w stanie odzyskać poniesionych kosztów. W rezultacie nienawidzą kapitalizmu” – zauważył konserwatywny publicysta Clay Travis.
Głosowanie nad nowym rzecznikiem praw obywatelskich było kolejnym obrazem fundamentalnego pęknięcia naszego państwa. Starciem między Polską Giertycha i jego ludzi a Polską Borowskiego oraz jego przyjaciół.
Napiszę krótko. Oddajcie nam Ziobrę. Give us Ziobrę back! Poszukujemy tego człowieka za zbrodnie, które oburzyć muszą każdego w każdym kraju.