Wówczas zebrani na wiecu robotnicy zażądali przywrócenia do pracy Anny Walentynowicz, postawienia pomnika ofiar masakry w Grudniu 1970 roku, gwarancji bezpieczeństwa dla strajkujących, podwyżki płac o 2 tys. złotych, dodatku drożyźnianego i rodzinnego odpowiadających wysokości zasiłków funkcjonariuszy MO i SB. Ale 16 sierpnia Komitet Strajkowy pod przewodnictwem Wałęsy kończy strajk. Jednak grupa strajkujących, m.in. Anna Walentynowicz, zatrzymuje wychodzących stoczniowców, blokując bramy.
Ostatecznie Wałęsa – na wniosek innych strajkujących zakładów – ogłasza strajk solidarnościowy. Powołują Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. 18 sierpnia 156 zakładów Wybrzeża uzgadnia treść 21 postulatów strajkowych, które staną się podstawą porozumień sierpniowych i powołania Solidarności. Podstawą wywalczenia chleba i wolności. Ale przychodzi III RP, która zniekształca ideę Sierpnia. I tak na przykład 14 maja 2012 r. decyzją prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza bramie nr 2 stoczni nadano wygląd z sierpnia 1980 r., z napisem: „Stocznia Gdańska im. Lenina”. Dopiero po awanturze Lenin został zdemontowany. W tym samym 2012 r., 31 sierpnia, podczas odznaczania wydawców solidarnościowych, Bronisław Komorowski przyznał, że najchętniej odznaczyłby za podziemną walkę Donalda Tuska. Tusk odwdzięczył się tym samym. Obok nich na nowych bohaterów Sierpnia lansowano jeszcze Henrykę Krzywonos. Prawdziwi bohaterowie – Andrzej Gwiazda, Anna Walentynowicz czy Krzysztof Wyszkowski – mieli pozostać na śmietniku historii. A skoro to się nie udało, zamiast 31 sierpnia powinniśmy obchodzić raczej 14 sierpnia – początek strajku w Stoczni Gdańskiej, czyli zwycięstwa robotników nad Leninem.