Wydawało się, że Europa Zachodnia poszła po rozum do głowy – do dziś słychać opinie polityków z Niemiec czy Francji, że relokacja imigrantów była błędem. Szwedzi otwarcie wycofali się z polityki otwartych granic, zapowiadając użycie wojska na ulicach. Nic z tego. Okazuje się, że teraz to my mamy ponosić konsekwencje wieloletnich błędów w ramach źle pojętej i szkodliwej dla naszych interesów „solidarności” albo płacić – można włożyć między bajki zapewnienia, że Warszawa zostanie zwolniona z przewidzianych kar. Unia Europejska nie była tak skora do pomocy Polsce, gdy otwieraliśmy granice dla ukraińskich uchodźców. To porównanie aż bije po oczach. Jak widać, Bruksela nie ma wyczucia i robi wszystko, by frekwencja w referendum 15 października była jak najwyższa.
Zielone światło dla relokacji imigrantów
Ambasadorowie państw UE wyrazili zgodę na procedowanie paktu migracyjnego. Oznacza to, że teraz kształt katastrofalnego dla Europy bubla będzie negocjowany w Parlamencie Europejskim. Sprzeciw Polski i Węgier nie wystarczył, by oddalić widmo powtórki sprzed ośmiu lat.