Wybaczą Państwo wykropkowany wulgaryzm, ale te często stanowią ważną emocjonalnie część dowcipów. A przypomniał mi się ten wic, bo na tapetę wjechała ustawa na temat zawodowego artysty. I ponieważ ustawa jest „tuskowa” (chociaż wcześniej była jej wersja matka jeszcze za PiS), to prawica się na nią rzuciła. Ma sporo słuszności w krytyce, ale… czy na pewno taki status i ubezpieczenia dla prawdziwych artystów są złe? I tu mamy kwestię żaby na rozstajach – bo z jednej strony są dzieła artystyczne piękne i mądre, a z drugiej głupie i puste.
Nie można wszystkich sądzić Jasiem Kapelą i stosować zasady „ad capelum”. Bo poza performerami czy serwującymi idiotyczną modern-sztukę blagierami (którzy będą walić się ogórkiem w nos, twierdząc, że to sztuka) bywali i bywają nadal faktyczni artyści, którzy z racji swej konstrukcji psychicznej, wrażliwości, sposobu życia i twórczości nigdy nie byli i nie będą w stanie zabezpieczyć się socjalnie. Nie z ich winy.
Tacy właśnie są. Czy Nikifor nie zasługiwałby na to, żeby mieć ubezpieczenie w szpitalu? Czy jakiś malarz, muzyk, bard Solidarności, który nigdy niczego się nie dorobił, bo swój talent oddał Polsce – nie zasługuje, byśmy się nad nim pochylili? W końcu nie chodzi o „pensję”.
Chodzi o ZUS, możliwą emeryturę (nawet najniższą, prawie głodową, ale jednak) czy możliwość leczenia w szpitalu. W tym więc wypadku mamy do czynienia z klasyczną ambiwalencją żaby: z jednej strony można w ustawie dostrzec w tej materii elementy będące zagrożeniem (finansowanie ubezpieczeń dla szalbierzy artystycznych), a z drugiej takie, które dotyczą prawdziwych twórców żyjących w biedzie.
🔴 Elbląski #KlubGazetyPolskiej zaprasza na otwarte spotkanie z Adamem Borowskim
— Kluby "Gazety Polskiej" (@KlubyGP) June 5, 2026
🗓️ 9 czerwca (wtorek) 🕔 godz. 17:00
📍 Szkoła Wyższa im. Bogdana Jańskiego filia w Elblągu, ul. Stoczniowa 10#BudujemySpołeczeństwoObywatelskie pic.twitter.com/Q0s3nXnuqa