Potwierdzają to dane Straży Granicznej, która w ostatnich dniach odnotowała pojedyncze próby przedostania się do naszego kraju. Czy w takim razie można mówić, że operacja „Śluza”, czyli sztucznie wywołany przez Rosję i Białoruś i trwający od 2021 r. kryzys migracyjny, to już przeszłość? W żadnym wypadku. Przerzut nielegalnych migrantów, to – obok cyberataków i naruszania przestrzeni powietrznej przez drony i balony – główny element wojny hybrydowej Moskwy i Mińska przeciwko wschodniej flance NATO. Wielokrotnie przybierał on postać sinusoidy. Po zmasowanych atakach następowały cisza i pozorny spokój, by za jakiś czas wszystko wróciło do alarmującego poziomu. Tutaj także należy spodziewać się takiego scenariusza. Zwłaszcza że sam Alaksandr Łukaszenka kilka dni temu zapowiedział, że Białoruś z chęcią przyjmie kolejnych obywateli Uzbekistanu. Obecna sytuacja to nic innego jak tzw. pauza taktyczna, a kryzys migracyjny przyjmie jeszcze niejedno groźne dla nas oblicze.
Zasłona dymna Łukaszenki
Liczba prób nielegalnej migracji z Białorusi do Polski oraz na Litwę i Łotwę spadła do poziomu z 2021 r. – podał portal Centrum Europy (dawny Biełsat), a za nim m.in. Onet.