Obecnie ewentualna współpraca, a nawet praca w aparacie bezpieczeństwa nie ma żadnego znaczenia. W efekcie na czele jednego z prywatnych banków zasiada były major PRL-owskiego wywiadu. Nie mówiąc już o członkach rad nadzorczych niektórych z takich instytucji, gdzie można znaleźć sporo osób zarejestrowanych jako współpracownicy SB lub wojskowych służb PRL. Zadziwiające, że mimo upływu ponad 30 lat od przemian polityczno-ustrojowych cały czas piastują istotne stanowiska i mają duży wpływ na sektor bankowy, będący krwiobiegiem państwa. Czy jednak KNF odważy się na taki ruch?