To nawet lepszy dowód niż znalezienie kwitów w piwnicach w ruskiej ambasadzie w czasie insurekcji kościuszkowskiej. Chociaż i to uzupełniająco by się teraz przydało... Jednego Tusk może być pewien: pod każdym aresztem, do którego trafią więźniowie polityczni, będą tłumy. I każdy z nich będzie witany na wolności jak Kamiński i Wąsik. Każdy otrzyma też od przyszłej polskiej władzy wysokie odznaczenie za walkę z władzą antypolską. Natomiast żaden z owych więźniów nie dostanie prawdopodobnie niemieckich nagród Karola Wielkiego ani Walthera Rathenau, które dostał Tusk. Nie mam wątpliwości, że o ile Tuska doprowadziłoby to do rozpaczy, o tyle polscy patrioci ich brak jakoś przeżyją.
Wszyscy chcemy do więzienia
Karol Zbyszewski, genialny felietonista, w książce „Anglicy w dzień i w nocy” tak opisał jedną z różnic między Anglikami a Polakami: „Mr. John: – Ci Smithowie to parszywa rodzina. Dwóch jej członków siedziało w więzieniu... Pan Wojciech: – Ci Kowalscy to wspaniały ród. Osiemnastu jego członków zgniło po kryminałach, katorgach, obozach”. Pojawienie się więźniów politycznych jest papierkiem lakmusowym, za jego pomocą można bezbłędnie sprawdzić, czy Polską rządzi ruska i szwabska swołocz.