Prof. Thompson zwracała uwagę, że w relacjach tych nie ma miejsca na przyjaźń, ale jest na wspólnotę interesów. – Przypomina się Ronalda Reagana. Ale on nie był żadnym przyjacielem Polski, tylko antykomunistą. To wspólny wróg, komunizm, sprawił, że Reagan z konieczności uznał Solidarność za swojego sojusznika – mówiła wówczas pani profesor. Dziś walec historii ponownie nabiera prędkości.
Dlatego w naszym interesie jest, by USA i samego Donalda Trumpa, rozumującego przecież jeszcze bardziej „biznesowo” niż Reagan, przekonać, że obecność w naszym regionie wojsk USA i samej Ameryki jest kluczowa dla zabezpieczenia interesów i układu sił. Układu sił, w którym nasze miejsce nie jest „strefą zgniotu”. W tę chcą wpakować nas ci, którzy mówią o Europie bez Stanów Zjednoczonych i amerykańskich sił zbrojnych.