Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Marek Bober
15.05.2023 16:00

Wsparcie dla Ukrainy niezagrożone

„Dzisiaj Departament Obrony ogłosił nowy pakiet pomocy w zakresie bezpieczeństwa, aby potwierdzić niezłomne wsparcie USA dla Ukrainy, w tym wzmocnić jej obronę powietrzną i zaspokoić zapotrzebowanie na amunicję artyleryjską” – oznajmił we wtorek 9 maja Pentagon. Pakiet ma opiewać na kwotę 1,2 mld dol., co daje od 24 lutego 2022 r., czyli od momentu rozpoczęcia inwazji Rosji na Ukrainę, łączną sumę 36,9 mld dol.

Do tej pory większość sprzętu wojskowego przekazywanego Ukrainie pochodziła z magazynów amerykańskiej armii. Tym razem ma to być sprzęt nowy i zostanie zakupiony od kontrahentów zbrojeniowych z funduszu Ukraine Security Assistance Initiative (USAI). Pentagon zwrócił uwagę na plany zakupu pocisków artyleryjskich kal. 155 mm. Z uwagi na to, że armia ukraińska zużywa owe pociski szybko, państwa zachodnie miały kłopot z dostarczaniem ich w odpowiedniej liczbie i na czas. Reagując na informacje, że Ukrainie brakuje amunicji do obrony, Pentagon oświadczył, że zakupi „dodatkowe systemy do obrony powietrznej i amunicję” i przekaże je na front.

Niektórzy komentatorzy zwracają od pewnego czasu uwagę na to, że jeśli zapowiadana ukraińska ofensywa będzie zbyt powolna lub po prostu się nie powiedzie, amerykańska pomoc zacznie być kwestionowana. Przypomnijmy jednak, że na początku maja administracja prezydenta Joego Bidena ogłosiła pomoc wojskową dla Ukrainy wartości 300 mln dol. i po raz pierwszy miała ona objąć rakiety powietrzne krótkiego zasięgu. Jak informowała rzecznik prasowa Białego Domu Karine Jean-Pierre, ów pakiet pomocowy to więcej amunicji do broni dostarczanej przez USA, takiej jak systemy rakiet artyleryjskich o wysokiej mobilności (HIMARS), haubice, pociski artyleryjskie i moździerzowe oraz przeciwpancerne. Ta transza pomocy miała pochodzić z obecnych zapasów armii USA, dzięki czemu mogła trafić na Ukrainę szybko. Przy okazji poinformowano, że Stany Zjednoczone po raz pierwszy dostarczą rakiety Hydra 70 firmy General Dynamite, które mają zapewnić ukraińskim siłom lądowym wsparcie z powietrza.

Jesteśmy z Ukrainą

Tymczasem przebywający w Waszyngtonie minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii James Cleverly wezwał prezydenta Bidena i pozostałych zachodnich przywódców do kontynuowania pomocy ukraińskiej armii niezależnie od wyniku spodziewanej kontrofensywy. – Musimy nadal ją wspierać, niezależnie od tego, czy nadchodząca ofensywa przyniesie ogromne zyski na polu bitwy – powiedział.
Brytyjski minister należy do grona polityków, którzy otwarcie wzywają do kontynuowania pomocy Ukrainie, i ostrzega, aby nie popaść w stan zmęczenia wojną. – Musimy mieć świadomość, że może nie być prostego, szybkiego i decydującego przełomu. W Wielkiej Brytanii przyjęliśmy za podstawę to, że musimy stać przy Ukrainie – powiedział Cleverly w Radzie Atlantyckiej. – Mam nadzieję i spodziewam się tego, że Ukraińcy poradzą sobie bardzo, bardzo dobrze, ponieważ… już osiągnęli lepsze wyniki, niż się spodziewaliśmy. Ale musimy być realistami. To jest prawdziwy świat. To nie jest hollywoodzki film – dodał.
Odnośnie do oczekiwanej ukraińskiej kontrofensywy optymistyczniej wypowiadał się sekretarz stanu USA Antony Blinken. – Oceniam, że Ukraińcy mają wszystko, czego potrzebują, aby nadal odnosić sukcesy w odzyskiwaniu terytorium, które zostało zajęte przez Rosję w ciągu ostatnich 14 miesięcy – przyznał.

Skutki pomocy militarnej dla Ukrainy muszą być odczuwalne przez społeczeństwa. – Oczywiście, miało to wpływ ekonomiczny na ludzi w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii – powiedział Cleverly. – To nie jest produkt uboczny rosyjskiej inwazji na Ukrainę. To część konfliktu. Ekonomiczny przymus poprzez ograniczenia węglowodorów, odcięcie dostaw zboża dla krajów rozwijających się – to część konfliktu – tłumaczył. Tymczasem sekretarz Blinken nie zgadza się z twierdzeniami, że w USA spada poparcie dla Ukrainy. Twierdzi, że co do głównego kierunku – wysyłania pomocy – istnieje ponadpartyjne porozumienie. – Oto nasze obowiązki: radzenie sobie z wyzwaniami, które mamy w domu, radzenie sobie z wyzwaniami, które mamy na całym świecie, oraz zrozumienie istniejących między nimi powiązań – powiedział.

Ewentualna porażka, argumentował z kolei Cleverly, byłaby dla Zachodu „bardziej bolesna i bardziej kosztowna”. – Cały świat – zarówno państwa, jak i podmioty niepaństwowe – będzie obserwował to, jak zareagujemy na podjętą przez Rosję pełnoskalową inwazję na Ukrainę. Będą oceniać wyniki. Będą pilnie patrzeć, czy Stany Zjednoczone i Wielka Brytania oraz pozostali członkowie ONZ wspierający Ukrainę okażą wytrwałość, siłę woli i determinację, czy też po półtora roku, dwóch latach stracimy zainteresowanie tą wojną i dostaniemy zadyszki. Jeśli pokażemy światu, że wytrwałości wystarczy nam na półtora roku, sami stworzymy podstawy dla przyszłych zagrożeń – podsumował.

Rosja osłabła

Przed senacką Komisją Sił Zbrojnych przesłuchiwani byli Avril Haines – dyrektor National Intelligence (Wywiad Narodowy) i generał Scott Berrier – dyrektor Defense Intelligence Agency (Agencja Wywiadowcza Departamentu Obrony). Oboje przyznali, że Rosja najprawdopodobniej nie będzie w stanie przeprowadzić „znaczącej operacji ofensywnej w tym roku z powodu niedoborów amunicji i ubytków ludzkich”. Zgodzili się, że rosyjska armia zużyła tak dużo swoich zapasów i poniosła tak wiele ofiar, że potrzeba lat, żeby się zregenerować. – Siły rosyjskie borykają się ze znacznymi brakami amunicji i mają poważne ograniczenia kadrowe, ale nadal tworzą pola minowe i przygotowują nowe pozycje obronne na okupowanym terytorium Ukrainy – wyjaśniła Haines, zauważając, że te problemy będą trwały niezależnie od skali sukcesów Ukrainy w nadchodzącej kontrofensywie. – Nawet jeśli kontrofensywa Ukrainy nie zakończy się pełnym sukcesem, Rosjanie raczej nie będą w stanie przeprowadzić znaczącej operacji ofensywnej w tym roku. W rzeczywistości, jeśli Rosja nie zainicjuje obowiązkowej mobilizacji i nie zapewni znacznych dostaw amunicji ze strony państw trzecich, będzie jej coraz trudniej prowadzić nawet skromne operacje ofensywne – dodała.

Czy wkroczą Chiny

Nie brakuje w USA krytyków amerykańskiej pomocy dla Ukrainy, którzy chcą przede wszystkim większej kontroli nad tym, co się dzieje z przekazanymi sprzętem i pieniędzmi. Są też krytycy tej pomocy uważający, że jest ona… zbyt powolna i zbyt mała. Ostatnio w telewizji Newsmax wystąpił emerytowany gen. Blaine Holt, który wychodzi z założenia, że Stany Zjednoczone, a konkretnie Biały Dom, nie mają strategii pomocy i dlatego jest ona problematyczna. Porównał kolejne pakiety pomocowe do krojenia salami w małych ilościach. – Nie wiemy, do czego to zmierza. Nie ma tutaj strategii. Nie wiemy, co chcemy osiągnąć – powiedział. Generał uważa jednak, że wojna wkrótce się skończy, „ponieważ zasoby są wyczerpywane w niesamowitym tempie, a liczba ofiar śmiertelnych jest przerażająca”. Uważa, że to Chiny drogą dyplomatyczną i polityczną wkroczą w wojnę i ją zakończą. To Chiny, jego zdaniem, narzucą pokój, gdyż Stany Zjednoczone oddały przywództwo dyplomatyczne. To Pekin będzie zwycięzcą, ponieważ pozostali gracze osłabili się podczas konfliktu.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane