Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tadeusz Płużański
14.04.2026 19:08

Wolińska i jej śledczy z bezpieki

Stalinowska prokurator Helena Wolińska, razem z konkubentem – komendantem MO i wiceszefem bezpieki Franciszkiem Jóźwiakiem – nadzorowała jedną z najgłośniejszych spraw tzw. spisku w wojsku. We wniosku ekstradycyjnym odrzuconym przez Wielką Brytanię śledczy III RP zarzucili tej bestii w mundurze bezprawne aresztowanie wielu polskich żołnierzy, w tym płk. Bernarda Adameckiego ps. Gozdawa – w czasie wojny szefa Wydziału Lotniczego Komendy Głównej Armii Krajowej, kawalera Orderu Virtuti Militari.

Wolińska aresztowała go 21 listopada 1950 roku. Adameckiego i pozostałych „spiskowców” wzięli w obroty bandyci ze zbrodniczej Informacji Wojskowej. Śledztwo nadzorowali pułkownicy oprawcy: Antoni Skulbaszewski, Władysław Kochan i Naum Lewandowski. 8 maja 1952 roku, podczas tajnej rozprawy w budynku Informacji przy ul. Oczki w Warszawie, bez udziału obrony morderca sądowy ppłk Iwan Amons żądał surowych kar: „Grupa oskarżonych zajmowała się w sposób wyjątkowo perfidny i uporczywy szpiegostwem na rzecz państw imperialistycznych, na korzyść podżegaczy wojennych”. Podstawą był dekret z kwietnia 1946 roku o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy państwa. Zdaniem prokuratora Adamecki „zbierał, gromadził i przekazywał przedstawicielom wywiadów imperialistycznych wiadomości z zakresu obronności państwa, a dotyczące lotnictwa wojskowego i cywilnego, stanowiące tajemnicę państwową i wojskową”. Grupą dywersyjno-szpiegowską miał kierować od lipca 1946 do stycznia 1949 roku. 13 maja 1952 roku komunistyczny Najwyższy Sąd Wojskowy uznał, że sześciu oskarżonych, w tym Adamecki, na ułaskawienie nie zasługuje. Prezydent morderca Bierut z prawa łaski nie skorzystał. 7 sierpnia 1952 roku płk Bernard Adamecki, razem z innymi polskimi oficerami, został zamordowany w więzieniu mokotowskim w Warszawie. W III RP prokuratura wojskowa oskarżyła Helenę Wolińską, że pozbawiając wolności polskiego bohatera, nie miała żadnych dowodów jego winy. Dziś to ją, a nie płk. Adameckiego „demokratyczny” salon uważa za ofiarę. 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej