Zbrodnie te jednak – i to jest klucz do tego, dlaczego są one realizowane – są z ich perspektywy racjonalne. Dlaczego? Bo prowadzą do realizacji konkretnego celu, jakim jest zniszczenie Ukrainy. Jeśli Rosja nie może, nie jest w stanie zdobyć całej Ukrainy – a na tym etapie nie jest w stanie – to chce uniemożliwić normalną egzystencję w tym kraju, sparaliżować codzienność mieszkańców, uniemożliwić im zarabianie na życie, a w konsekwencji wygonić Ukraińców z ich domów (przy okazji destabilizując przez ogromny napływ uchodźców Europę), pozbawić ich Ojczyzny, dokonać swoistej „czystki etnicznej”. To właśnie dzieje się na naszych oczach. Innego celu strategicznego te naloty w centralnych częściach kraju nie mają. Tam bowiem Rosjanie zwyczajnie – w dającej się przewidzieć przyszłości – nie dojdą. A że wszystko to już przećwiczyli w Syrii, przy całkowitym milczeniu Zachodu, to są przekonani, że i tym razem mogą zrobić to samo. I jeśli nic się nie zmieni, jeśli NATO i państwa zachodnie, które dotąd tego nie robiły, nie zaczną po prostu walczyć o zwycięstwo Ukrainy, a nie jedynie o to, by ona nie przegrała, to Rosja swój plan zrealizuje. Trzeba bowiem powiedzieć zupełnie jasno, że dopóki Rosja nie zostanie rzucona na kolana i upokorzona, to będzie swój plan realizować. Ona nie myśli w perspektywie kilku miesięcy, ale kilkudziesięciu lat, dla niej ofiara z życia ludzi nie ma znaczenia, szczególnie gdy jest to życie „ukraińskich zdrajców”, „banderowców” i „nazistów” (a tak są przedstawiani Ukraińcy w rosyjskiej propagandzie). Życie swoich też zresztą wielkiego znaczenia dla nich nie ma, więc trzeba zupełnie jasno powiedzieć, że Europa stoi obecnie przed fundamentalnym wyborem. Musi wybrać: albo zgoda na zniszczenie Ukrainy i Ukraińców, albo rzucenie na kolana – na różnych polach – Rosji. Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastko, nie można być tylko trochę w ciąży. Tu jest albo-albo. Innej drogi nie ma. Tyle że wymaga ona realnych poświęceń ze strony zachodnich społeczeństw.
Wojenne albo-albo
Kolejne rosyjskie naloty na ukraińskie miasta, na cele wyłącznie cywilne, ataki na supermarkety, galerie handlowe i domy mieszkalne, będą się powtarzać. To, że są to zbrodnie wojenne, nie robi na Rosji najmniejszego wrażenia. Nie pierwsze to ich zbrodnie i nie ostatnie.