Ta polska pamięć to skarb, który pozwala przenieść to, co najważniejsze, w bardziej sprzyjające czasy. Zawiadomienie do prokuratury w sprawie zbrodni w Smoleńsku przywraca elementarny ład i porządek w państwie. Udało nam się przenieść polską pamięć w czasy, gdy istnieje list gończy za Władimirem P., a kwestia zamordowania polskich prezydenta i delegacji powinna stać się kolejnym powodem aresztowania tego zbrodniarza. Po słowach prezydentów Zełenskiego, Juszczenki, Saakaszwilego czy Landsbergisa o zbrodni w Smoleńsku cienko brzmią dziś głosiki polskich zdrajców i mało imponująco wyglądają medialne karykatury robiące wariata z Antoniego Macierewicza. Słabo idzie tłumaczenie się z festiwalu Sputnik nad Polską, gdy lecą rakiety nad Ukrainą. Przenieśliśmy polską pamięć w inne czasy, a teraz trzeba konsekwencji, by zawalczyć o nią także na arenie międzynarodowej. Tak, by ścigany Władimir P. skończył tam, gdzie jego miejsce.
Władimir P. w kajdankach
„To nie upór, mój drogi, to ta pamięć cholerna…” – pisał Feliks Konarski „Ref-Ren”, autor „Czerwonych maków na Monte Cassino”, gdy w latach 80. namawiano go, by pogodził się z komunizmem, przyjechał i był fetowany w PRL, no bo już tyle lat minęło… Odmówił.