Wystarczy lektura portali społecznościowych, by dojść do wniosku, że emocje w kampanii wyborczej aż buzowały, a przemoc werbalna to codzienność. Incydenty jak ten z „bomberem” zdarzają się w każdym kraju. Co jednak wymyśliła strona antypisowska? Ano że była to ustawka z policją. Naprawdę jest wiele osób, które wierzyły w obłąkaną teorię mimo upływu czasu i skutecznej reakcji antyterrorystów. Skoro można było uwierzyć w dogadanie się PiS z wagnerowcami i przesunięcie wyborów parlamentarnych, to co stoi na przeszkodzie opowiadać, że incydent nieprzynoszący żadnych skutków wyborczych był inscenizacją?
Wiara w ustawkę w ciszy wyborczej
Pewien desperat wszedł na pomnik smoleński w centrum Warszawy, próbując zwrócić na siebie uwagę. Odgrażał się, że ma ze sobą materiały wybuchowe. Ludzi, którzy nie wytrzymują wyborczego ciśnienia, nie brakuje.