Pierwszemu oprócz planów na Ukrainie sypie się też sytuacja wewnętrzna. Drugi znów straszył Polskę wojną i zamiast swemu pryncypałowi Europie przypisał prowadzenie „szaleńczej polityki”. Kto wie, co Putinowi strzeli do głowy, więc lepiej być przygotowanym na najgorsze. Kwestia Polski w Nuclear Sharing znalazła aprobatę wśród polityków z różnych stron. Myślę, że podobne stanowisko mają przedstawiciele sąsiednich krajów NATO. Zabiegając o atom, zabiegamy także o ich bezpieczeństwo. To szczególnie ważne, gdyż za kilka dni w Wilnie rusza szczyt NATO i temat programu ma być tam omawiany. Polska mówi jasno: jesteśmy przygotowani na dołączenie do Nuclear Sharing. Spekuluje się, że tegoroczny szczyt Sojuszu może przynieść przełomowe decyzje, podobne do tych z 2016 r. z Warszawy. Dołączenie Polski do Nuclear Sharing byłoby jedną z nich. Dlatego warto o nią walczyć.
Walczmy o atom dla bezpieczeństwa swego i sąsiadów
Udział Polski w programie Nuclear Sharing, związanym z udostępnieniem amerykańskich głowic jądrowych, radykalnie podniósłby bezpieczeństwo nie tylko naszego kraju, ale całej wschodniej flanki NATO: obszaru najbardziej narażonego na szaleństwa tandemu Putin–Łukaszenka.