Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jerzy Targalski,
23.03.2019 08:11

W służbie Rosji

Leszek Sykulski strasznie martwi się losem Cerkwi Prawosławnej w Polsce, która podlega pod Patriarchat Moskiewski i kierowana jest przez TW „Jurka”, posiadającego 24-letni staż we właściwym zawodzie. Śmiertelne zagrożenie Sykulski widzi w Ukraińcach przybyłych do Polski, którzy – o zgrozo – nie chcą się podporządkować agentowi Michajłowowi reprezentowanemu właśnie przez TW „Jurka”, tylko grupują się wokół własnych duchownych.

A wszystko dlatego, że na Ukrainie ma się rozpocząć wojna konfesyjna, gdyż Ukraińcy bezczelnie chcą mieć własną Cerkiew, a nie rosyjską, i ten konflikt przeniosą do Polski.

Oczywiście zamiast wykorzystać sytuację do przywrócenia zwierzchnictwa Konstantynopola nad prawosławnymi w Polsce, Sykulski broni moskiewskich wpływów. Bije też na alarm, iż w swej krótkowzroczności nikt nie zastanawia się, jakie zgubne skutki dla Polski ma niezależność Ukrainy od Rosji. Niestety, nas również czekają straszne katastrofy, gdyż tak jak w 1939 r. zawarliśmy sojusz egzotyczny z Brytyjczykami, tak teraz weszliśmy w równie nienaturalny sojusz z Amerykanami. Jak bowiem wiadomo, najlepsze są sojusze z sąsiadami, czyli Niemcami i Rosją. Dlatego kilka lat temu nasz geopolityk proponował, by się do nich dołączyć. Dziś zachwala Chińczyków, którzy – jak wiadomo – są naszymi sąsiadami. Wprawdzie nie radzi wzorem Brauna ogłosić neutralności i wystąpić z NATO, lecz zachwycając się swoim głosem, peroruje o konieczności prowadzenia przez Polskę polityki niezaangażowania, czyli równego dystansu od Moskwy, Berlina, Chin, Brukseli i USA. Dobrze przecież wie, że Rosja i Niemcy, Rosja i Chiny oraz Niemcy i ich brukselskie narzędzie stanowią jeden obóz. Widocznie uważa, że płynie stąd takie samo zagrożenie jak od USA.
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE